Wojewoda ostrzega: możliwy zarząd komisaryczny

To nie koniec zamieszania z komisją rewizyjną w Radzie Powiatu Chełmskiego. Wojewoda lubelski straszy władze starostwa zarządem komisarycznym, jeśli w komisji rewizyjnej nie znajdą się przedstawiciele wszystkich klubów z rady powiatu. Ale nie wszyscy chcą mieć przedstawicieli w komisji, która za swoją statutową pracę jest atakowana i odwoływana. Co zrobi wojewoda?

Odwołanie niewygodnej komisji rewizyjnej za to, że wykryła nieprawidłowości w pracy zarządu powiatu i zgłosiła swoje wątpliwości do Regionalnej Izby Obrachunkowej, od początku szło rządzącej koalicji jak po grudzie. Rada powiatu na jednej sesji w marcu powołała nową komisję i jej przewodniczącego a na kolejnej poprawiała własne uchwały, które okazały się wadliwe.

Chodziło m.in. o to, że do komisji wszedł radny Andrzej Zając, zanim zrzekł się funkcji wiceprzewodniczącego rady powiatu (tych funkcji nie można łączyć). Ale i tak nie dopełniono wszystkich formalności. Bo zgodnie ze statutem powiatu w komisji powinni zasiadać przedstawiciele wszystkich klubów. A nowa komisja składa się tylko z przychylnych staroście radnych klubu PSL i PiS. Swojego przedstawiciela nie ma tam opozycyjny klub G9-BAS oraz nowy klub Niezależność Jawność Odwaga Demokracja utworzony przez trójkę radnych, którzy wyszli z PSL i PiS.

Radni zgłosili swoje wątpliwości wojewodzie. Ten 31 sierpnia zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego tylko pierwszą, marcową uchwałę rady powiatu. Napisał, że chociaż błędy te zostały na kolejnej sesji poprawione, to nadzór ma obowiązek zaskarżenia niewłaściwej uchwały (która i tak już nie obowiązuje). Przy pozostałych zarzutach wojewoda nie dopatrzył się jednak nieprawidłowości. Ale przyznał jednocześnie, że każdy z klubów powinien mieć swojego przedstawiciela w komisji rewizyjnej.

Wydawało się, że sprawa jest zamknięta i przegrana przez opozycję, ale w minionym tygodniu do Rady Powiatu Chełmskiego przyszło kolejne pismo od wojewody. Wraca w nim do kwestii braku przedstawicieli wszystkich klubów w komisji rewizyjnej, przypominając, że ich powołanie jest obowiązkiem Rady i wzywając Radę do „niezwłocznego dostosowania składu komisji rewizyjnej do wymogów ustawy o samorządzie powiatowym”.

Wojewoda przytacza też wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który mówi, że jeśli nie dojdzie do konsensusu w sprawie powołania składu komisji może zostać wszczęta procedura „ustanowienia zarządu komisarycznego”. I tu zaczyna robić się ciekawie, bo opozycyjne kluby nie chcą mieć swojego przedstawiciela w komisji. – Nie zgłosimy takiej osoby, bo już mieliśmy tam przedstawiciela, który za to, że wraz z pozostałymi członkami komisji wykrył nieprawidłowości, został odwołany. Zadaniem komisji rewizyjnej nie jest przyklaskiwanie staroście tylko pilnowanie interesów powiatu – mówi Tomasz Szczepaniak z klubu G9-BAS.

Mało prawdopodobne, aby swojego przedstawiciela chciał mieć też drugi, opozycyjny klub, który w całości składa się z… odwołanych wcześniej członków komisji rewizyjnej właśnie. A co istotne, rada powiatu nie może zastosować żadnego „trybu zastępczego” i powołać członka danego klubu bez jego zgody.

Powołanie zarządu komisarycznego oznaczałoby, że wszyscy członkowie obecnego zarządu powiatu straciliby swoje funkcje i wiążące się z tym apanaże – pensje i diety. A wszystko przez cichą inwestycje starosty w Wierzbicy, motanie i tuszowanie tej sprawy, w którą wciągnięty został też PiS. (bf)