Wojna o pietruszkę

Miała być ugoda, wymiana majątku między Skarbem Państwa a samorządem województwa i dalej już spokojna praca na rzecz lubelskiego rolnictwa, a wyszło jak zwykle: wymiana złośliwości, mnożenie trudności proceduralnych, piętrzenie stert dokumentów i rzucanie oskarżeń. Spór o Lubelski Ośrodek Doradztwa Rolniczego trwa już byle trwać.


Zwłaszcza, że nakłada się na równie niekończący się konflikt między PiS a PSL o głosy wiejskich wyborców z Lubelszczyzny. W tym kontekście można postrzegać postawienie zarzutów ludowcowi, Antoniemu Skrabusze, przewodniczącemu rady i radnemu powiatu ziemskiego lubelskiego i byłemu już dyrektorowi LODR. Zdaniem PSL zarzucenie mu przekroczenia uprawnień i narażenia podległej sobie jednostki na 3-milionową stratę to atak polityczny, podobnie jak i opóźnienia w wymianie terenu dworca PKS za działkę, na której znajduje się Ośrodek.

Odebrać kompetencje

Kiedy bowiem dochodzi do konkretów, i Lubelski Urząd Wojewódzki, i Urząd Marszałkowski zaczynają wykręcać się trudnościami formalnymi. Trudno więc oprzeć się wrażeniu, że i wojewodzie z PiS i marszałkowi z PSL nie zależy na znalezieniu rozwiązań, wojna między ośrodkami władzy tylko bowiem nakręca własny elektorat. Cały spór ma zresztą charakter systemowy. Wbrew wcześniejszym przewidywaniom rząd Prawa i Sprawiedliwości wydaje się nie dążyć już do przyspieszonych wyborów samorządowych. Zamiast tego systematycznie odziera samorządy z kompetencji. Po odebraniu zwierzchnictwa nad Ośrodkami Doradztwa Rolniczego przyszła kolej na Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska. Wojewoda Przemysław Czarnek właśnie zawetował uchwałę sejmiku, która sabotowała zmianę poprzez wprowadzenie zasady jednomyślności w Radzie WFOŚ (tak, by nominanci władz państwowych musieli liczyć się ze zdaniem jedynego przedstawiciela samorządu). Następnym krokiem miałoby być nadanie wojewodom kompetencji w zakresie świadków unijnych.
Do wyborów samorządowych jeszcze ponad rok można więc spodziewać się, że co najmniej tyle potrwa i kompetencyjna wojenka. TAK