Wójt nie pęka

Roman Kandziora, wójt gminy Kamień – jak sam mówi – robi swoje i nie przejmuje się zbliżającym referendum w sprawie odwołania go ze stanowiska. Jest przekonany, że 1 października br. mieszkańcy podejmą słuszną decyzję. Tymczasem przeciwnicy Kandziory nie tracą czasu i robią wszystko, by referendum było ważne. Aby tak się stało, udział w nim musi wziąć co najmniej 1 113 osób z prawem wyborczym.

Jeśli w referendum w sprawie odwołania Romana Kandziory ze stanowiska wójta gminy weźmie udział mniej niż 1 113 osób, będzie ono nieważne, a Kandziora zachowa funkcję. Nic dziwnego, że jego przeciwnicy z każdym dniem stają się coraz bardziej aktywni, namawiając mieszkańców do udziału w referendum.
Sam Kandziora przyznaje, że robi, co do niego należy, rzetelnie wypełnia swoje obowiązki i nie przejmuje się tym, co może stać się 1 października. – Dyscypliny finansowej nie mam, pieniędzy z budżetu gminy nie sprzeniewierzyłem, żadna seksafera za mną się nie ciągnie, ale za to, że nie wyraziłem zgody na przedłużenie kadencji dyrektorowi szkoły, mam referendum – mówi wójt Kamienia. – Nie zamierzam prowadzić żadnej akcji, bo do tej pory przed wyborami samorządowymi nigdy nie wieszałem banerów, nie robiłem też plakatów. Nie będę nakłaniał mieszkańców, by zostali w domach i nie szli do urn wyborczych. To nie w moim stylu.
Wójt przed referendum „nie pęka” i twierdzi, że uszanuje każdy wybór mieszkańców. – Jestem przekonany, że oni sami doskonale wiedzą, jaką mają podjąć decyzję – dodaje Kandziora.
Nie próżnują za to przeciwnicy Romana Kandziory, którzy gorąco namawiają mieszkańców do udziału w referendum i głosowania za odwołaniem wójta ze stanowiska. – Z naszych wyliczeń wynika, że co najmniej 700 osób już jest zdecydowanych do uczestnictwa w referendum – mówi jeden z nich. – Rozmawiamy z mieszkańcami i zachęcamy ich, by poszli do urn wyborczych. Dużo będzie też zależało od pogody. Jeśli 1 października zaświeci słońce, ludzie mogą wyjść z domów i wziąć udział w referendum. W przypadku deszczu, zimna możemy mieć problem z osiągnięciem wymaganej frekwencji – mówi jeden z przeciwników wójta.
Roman Kandziora na pewno nie może liczyć na to, że w domach pozostaną mieszkańcy Pławanic, gdzie kilka lat temu zlikwidowano szkołę podstawową. Lokalna społeczność protestowała, ale wójt zdania nie zmienił i przekonał radnych, by zagłosowali za zamknięciem placówki. Przy urnach należy spodziewać się również zwolenników byłego dyrektora szkoły w Kamieniu, Marka Neckiera, głównie mieszkańców Kamienia i Kol. Kamień. Swoich wyborców do udziału w referendum może zachęcać też wywodząca się ze Strachosławia przewodnicząca rady powiatu chełmskiego, Grażyna Szykuła. Mimo że kiedyś kierowała pracami rady gminy Kamień i współpracowała z Kandziorą, od jakiegoś czasu za obecnym wójtem nie przepada. On również za Szykułą nie tęskni i nie zaprasza jej na sesje rady gminy. Zresztą Polskie Stronnictwo Ludowe, do którego Grażyna Szykuła należy, nie próżnuje i zabiega, by do wyborczych lokali udało się jak najwięcej osób. Nieoficjalnie mówi się, że w przypadku odwołania Kandziory ze stanowiska, Szykuła miałaby zostać kandydatką PSL w uzupełniających wyborach wójta gminy. (ps)