Wpadają za prędkość

15 zatrzymanych praw jazdy, 52 nietrzeźwych kierujących, 1500 wykroczeń, 6 wypadków – w tym 2 z udziałem dzieci. Oto bilans chełmskiej drogówki po pierwszej połowie wakacji.

Od 27 czerwca do końca wakacji na drogach powiatu, częściej niż zwykle, można spotkać punkty kontrolne drogówki. Patrole stoją za dnia i w nocy, a w weekendy pracują na dwie zmiany. Przede wszystkim na odcinkach krajowej „dwunastki” i drogi wojewódzkiej nr 812, czyli tam, gdzie dochodzi do najpoważniejszych zdarzeń.
– Założenie jest takie, że tam, gdzie są ludzie i największy ruch, jesteśmy my – mówi asp. szt. Tomasz Błaziak, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.
Efekty widać już pod koniec lipca. W ciągu miesiąca policjanci zatrzymali 15 praw jazdy, 52 kierowców „po kieliszku”, 50 dowodów rejestracyjnych i wlepili 1500 mandatów za wykroczenia. Najwięcej, bo aż około tysiąca, za przekroczenie prędkości (co jest nagminne na drogach powiatu chełmskiego). 73 za niezapięte pasy bezpieczeństwa, 40 za nieudzielenie pierwszeństwa pieszemu, a 130 za nieprawidłowe wyprzedzanie (druga najczęstsza przyczyna wypadków w naszym regionie). Tylko w lipcu doszło do 6 wypadków drogowych (w tym dwa z udziałem dzieci, w Bukowie Wielkiej i przy ul. Lubelskiej w Chełmie). Zgłoszono też ok. 70 kolizji.
Policjanci kontrolują również zbiorniki wodne i zalewy na terenie powiatu. Przy drogach wystawiane są punkty kontrolne, badające trzeźwość wracających znad wody kierowców. Uważać trzeba też na samych plażach, bo tam, gdzie są duże skupiska ludzi, pojawiają się mundurowi na quadach (w szczególności Zalew Żółtańce i Dębowy Las). Zdziwić mogą się też rowerzyści, którzy po piwku wracają ścieżką rowerową. Na drogę przerywającą ścieżkę też dojeżdża drogówka z alkomatem.
Piekarnik w aucie
Do końca lata został jeszcze miesiąc, a temperatury sprzyjają. Policjanci przypominają przede wszystkim o rozwadze. – Na szczęście nie odnotowaliśmy w ubiegłych latach pozostawienia dziecka w samochodzie stojącym na słońcu, ale w tamtym roku mieliśmy kilka przypadków zamkniętych w aucie psów. Zazwyczaj były to pojazdy zostawione na parkingach przed sklepem. W takich sytuacjach policjanci najpierw wywołują właściciela przez nagłośnienie w sklepie, to działa. Należy jednak pamiętać, że w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia, nie powinno się wahać. W razie potrzeby bez oporów wybić szybę w pojeździe – tłumaczy asp. szt. T. Błaziak.
Gdy na dworze jest ponad 30 stopni, w zamkniętym aucie temperatura może dojść nawet do 50 czy 60 stopni. Zostawione w środku zwierzę czuje się jak włożone do rozgrzanego piekarnika. Tu może liczyć się każda minuta. Dlatego nie można spokojnie czekać przy zamkniętych drzwiach na przyjście opiekuna, który otworzy drzwi. (pc)