Wrócił do „świata żywych”

Marek Jaroszek, pierwszy z lewej, po 16 latach wychodzi z cienia

Przez 16 lat był poza sceną polityczną. Marek Jaroszek, były działacz lewicy, kandydat na prezydenta Chełma w 2002 r., który wówczas pokrzyżował szyki ówczesnemu faworytowi do wygranej, Zbigniewowi Matuszczakowi, wraca do publicznego życia. Czy weźmie udział w wyborach samorządowych?

Marek Jaroszek przez wiele lat był związany z chełmską lewicą. W 2002 roku postanowił kandydować na prezydenta Chełma, co wówczas przyjęto z dużym zaskoczeniem. Kandydatem Sojuszu Lewicy Demokratycznej na prezydenta był Zbigniew Matuszczak. Jaroszek w wielu sprawach miał jednak inne zdanie niż Matuszczak. Jego start w wyborach był na rękę Krzysztofowi Grabczukowi, głównemu kontrkandydatowi Matuszczaka.

Grabczuk liczył, że Jaroszek dostanie część głosów od lewicowych wyborców i tym samym osłabi kandydata SLD. Tak też się stało. Matuszczak wygrał pierwszą turę, ale jego przewaga nad Grabczukiem wynosiła nieco ponad 500 głosów. W drugiej Grabczuk pokonał najgroźniejszego konkurenta różnicą blisko 2 300 głosów.

Przez 16 lat nazwisko Marka Jaroszka w ogóle nie funkcjonowało w lokalnej polityce. Aż do teraz. – Postanowiłem wrócić do życia publicznego, do „świata żywych” – śmieje się Jaroszek.

W minioną środę 25 lipca był obecny na prezentacji kandydata Platformy Obywatelskiej i .Nowoczesnej na prezydenta Chełma, Dariusza Grabczuka. Dzień później przyszedł na spotkanie z kandydatką PSL na prezydenta miasta, Justyną Manasterską-Raszka. – Byłem też na spotkaniach Prawa i Sprawiedliwości – podkreśla. – Jestem przede wszystkim politologiem, a nie politykiem. Służę swoim doradztwem. Część osób korzysta już z mojej wiedzy. Założyłem informacyjny portal internetowy, w którym będą zamieszczane komentarze m.in. wydarzeń lokalnych. Mam inny pomysł na Chełm – dodaje Jaroszek.

Czy nazwisko Marka Jaroszka zobaczymy na listach wyborczych do rady miasta? – Nie wiem, mam propozycje z różnych opcji, zobaczymy – mówi Jaroszek. (s)