Wszędzie widzą dziki

Koń, jaki jest, każdy widzi. Z dzikiem, przynajmniej w teorii, sprawa powinna wyglądać podobnie. No bo z czym można go pomylić? Ze świnią co najwyżej, ale ile świń biega wolno po lasach i polach… No właśnie. Są za to psy, borsuki, czy sarny, które za 200 zł nagrody niektórym do złudzenia przypominają dziki.

Niedziela. Do chełmskiego inspektoratu weterynarii dzwoni mężczyzna, który wybrał się na spacer po lesie. – Dzień dobry. Znalazłem martwego dzika – mówi i już zaciera ręce, że będzie bogatszy o dwie stówki. Na miejsce natychmiast jedzie pracownica inspektoratu. W umówionym miejscu spotyka się ze zgłaszającym. Nakłada strój ochronny, maskę, rękawice, bierze specjalny sprzęt do pobrania próbek. Gdy docierają do miejsca, w którym miał leżeć martwy dzik, okazuje się, że nigdzie go nie ma. Jest za to martwy… borsuk. – W ostatnim czasie to już trzeci taki przypadek – mówi Agnieszka Lis, powiatowy lekarz weterynarii w Chełmie. – O ile od biedy małego dzika można pomylić z borsukiem, to już z psem czy sarną raczej nie, a takie zgłoszenia również mieliśmy – dodaje pani doktor. Pomyłki wynikają z jednej rzeczy. Widok zgłaszającym przesłaniają zapewne pieniądze, a konkretnie 200-złotowa nagroda za znalezienie martwego dzika. (bm)