Wueski nabierają prędkości

Pomysł powrotu do produkcji kultowych w epoce Peerelu motocykli narodził się ponad rok temu. Teraz jednak plany nabrały tempa. Już w przyszłym roku mogłyby ruszyć prace badawczo-rozwojowe nad motocyklem z logo „WSK”.
Motocykle ze Świdnika nadal można spotkać na polskich drogach. Poszukują ich również kolekcjonerzy. Maszyny są pieczołowicie odnawiane z dbałością o detale. Zainteresowanie kultowymi wueskami postanowili wykorzystać świdniccy pasjonaci i władze miejskie. Już wiosną 2015 roku pojawił się pomysł na powrót do produkcji motocykli marki WSK.
– Motocykl WSK jest jednym z symboli naszego miasta – mówił wówczas Waldemar Jakson, burmistrz Świdnika. – Dlatego kilka miesięcy temu rzuciliśmy hasło „sentymentalnej reaktywacji”. Chcielibyśmy przy pomocy środków europejskich wrócić do produkcji motocykli WSK. Oczywiście będą to maszyny o nowym designie, ale nawiązujące do tradycyjnych, świdnickich wuesek.
Zainteresowanie reaktywacją produkcji wuesek zgłaszali wówczas m.in.: Lubelski Park Naukowo-Technologiczny, naukowcy z Politechniki Lubelskiej i konstruktorzy skupieni wokół świdnickiej Strefy AK1. Do rozwiązania było kilka kwestii. Pomysłodawcy idei powrotu do produkcji motocykla musieli znaleźć pieniądze na to przedsięwzięcie, ale również zdecydować, jaka nowa wueska ma być. Na kilka miesięcy sprawa reaktywacji motocykla nieco przycichła. W tej chwili przedstawiciele ratusza, którzy koordynują przedsięwzięcie, tłumaczą że cały proces nabiera tempa.
W minionym tygodniu miejskie władze spotkały się z zarządem PZL-Świdnik, firmy która przez ponad 30 lat produkowała motocykle WSK. – Nie chodzi nam o angażowanie PZL w ten projekt. Zdajemy sobie sprawę, że firma w tej chwili skupia się na swoim głównym zadaniu, czyli budowie śmigłowców – mówi Michał Piotrowicz, zastępca burmistrza Świdnika. – Nie chcemy również wkładu finansowego od PZL. Natomiast w związku z tym, że chcemy reaktywować motocykl produkowany w zakładzie, zależy nam na uzyskaniu zgody od władz firmy.
Kolejny etap przygotowań do wznowienia produkcji wueski zakończy się 31 stycznia przyszłego roku. – Do tego czasu chcemy wyłonić grupę podmiotów, które wezmą udział w reaktywacji motocykla – tłumaczy zastępca burmistrza. Dodaje również, że część zainteresowanych jest już znana, ale na razie władze miejskie nie chcą ich ujawniać. Zgodnie z harmonogramem w przyszłym roku miałyby również ruszyć prace badawczo-rozwojowe przy motocyklu.
– My już wiemy, w którą stronę chcemy iść, jaki napęd ma mieć nowa „wueska”. Teraz pozostaje kwestia nadania projektowi ostatecznego kształtu – mówi Michał Piotrowicz.
Etap projektowo-badawczy zakończy się stworzeniem prototypu motocykla. Jeśli maszyna wzbudzi zainteresowanie wśród klientów i przedsiębiorców, będzie produkowana seryjnie. (kal)