Wykrwawił się, nim przyszła pomoc

Nie żyje 65-letni mieszkaniec Włodawy, którego w piątek (21 października) uderzyło ścinane przez kuzyna drzewo. Mężczyzna zmarł najprawdopodobniej z wykrwawienia. Jego szyję przebił ostry konar. W chwili zdarzenia jego kuzyn był pijany – miał 1,6 promila.
Do tragedii doszło w piątek (21 października) w Motwicy (gm. Sosnówka). Z ustaleń śledczych wynika, że 65-letni mieszkaniec Włodawy wybrał się do lasu wraz ze swoim 62-letnim kuzynem z gminy Sosnówka. Podczas wycinki drzew doszło do wypadku. 65-latka uderzył wierzchołek ściętego przez kuzyna drzewa. Mężczyzna doznał licznych obrażeń, ale najgorsze okazało się uszkodzenie szyi. W okolice tętnicy szyjnej wbił się ostry konar. Choć 62-latek natychmiast wezwał pomoc, ratownicy przybyli za późno. – Bezpośrednio po zdarzeniu ciało denata zostało zabezpieczone w celu przeprowadzenia sekcji zwłok – mówi Urszula Szymańska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Parczewie.

– Jej wyniki nie są jeszcze znane. Zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci poprzez niewłaściwie zachowanie się przy wycince drzew usłyszał już kuzyn poszkodowanego. Mężczyzna ten szczegółowo opowiedział o zdarzeniu, przyznał się też do winy. Obecnie trwa wyjaśnianie wszystkich okoliczności tego wypadku – dodaje pani prokurator. W chwili zdarzenia 62-latek z Motwicy był pijany – miał 1,6 promila alkoholu we krwi. To, czy pod działaniem napojów wyskokowych znajdował się też 65-latek, ma wykazać sekcja zwłok. (bm)