Wymarzony debiut

TOMASOVIA TOMASZÓW LUB. – KŁOS GMINA CHEŁM 1:2 (0:2)
0:1 – P. Gierczak (20), 0:2 – Drzewicki (41), 1:2 – Baran (77).
KŁOS: Porzyc – Siatka, Poznański, Kowalski (73 Ciechoński), Omelko, P. Gierczak (60 Kimel), Flis, Janas, Bala (77 Wyrostek), Wojtal, Drzewicki (90 Skubisz).
Choć w sparingach Kłos prezentował się dość dobrze, zespół z gminy Chełm z pewnymi obawami jechał na swój czwartoligowy debiut do Tomaszowa Lubelskiego na mecz ze spadkowiczem z III ligi, Tomasovią. Gospodarze byli wyraźnym faworytem potyczki. Na papierze kadrowo przewagę miała Tomasovia. Kłos po awansie wzmocnili jedynie młodzieżowcy: Kacper Kowalski, Grzegorz Kimel i Dariusz Wojtal. Ale boisko pokazało, że nie taki diabeł straszny…
Kłos przede wszystkim nie przestraszył się faworyzowanego rywala i nie pozwolił zepchnąć się do głębokiej defensywy. W końcu w składzie drużyny Roberta Tarnowskiego są piłkarze, którzy mają na koncie grę nawet w III lidze. Są to: Bartłomiej Porzyc, Kazimierz Bala, Damian Flis, Kacper Kowalski i Łukasz Drzewicki. W 20 min. po akcji Tomasza Janasa, piłkę dostał Drzewicki, następnie spadła ona pod nogi Patryka Gierczaka, a utalentowany wychowanek Kłosa strzelił nie do obrony. – Bardzo ładna bramka – cieszył się po meczu Lucjan Jarocki, do niedawna prezes Kłosa. – Lepiej tego meczu rozpocząć nie mogliśmy.
Ale goście na jednej bramce nie zamierzali poprzestać. W 41 min. próbkę swoich możliwości zademonstrował Drzewicki. – Łukasz w swoim stylu ograł trzech obrońców Tomasovii i uderzeniem z 16 metrów pokonał bramkarza gospodarzy – mówił po meczu szczęśliwy Jarocki. – Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była naprawdę dobra. Myślę, że odważną grą zaskoczyliśmy nieco rywala.
Tomasovia stworzyła jedną okazję, strzeliła nawet gola, ale sędzia dopatrzył się spalonego i bramki nie uznał. Po zmianie stron gospodarze ruszyli odrabiać straty i już w 53 min. mieli doskonałą sytuację. Za faul w polu karnym na jednym z zawodników z Tomaszowa Lubelskiego sędzia Piotr Kozłowski z Lublina podyktował jedenastkę za faul. – Zawodnicy po meczu mówili, że faul był, ale przed polem karnym. Nie wiem, nie widziałem dokładnie tej sytuacji, sędzia uznał jednak, że gospodarzom należy się jedenastka – mówił po spotkaniu trener Robert Tarnowski. Piłkę na jedenastym metrze ustawił sobie Arkadiusz Smoła, ale Porzyc wyczuł intencje strzelca i odbił futbolówkę.
– Przyznam szczerze, w drugiej połowie Tomasovia miała wyraźną przewagę, myśmy natomiast starali się bronić dostępu do własnej bramki, próbowaliśmy kontratakować, ale mimo wszystko więcej uwagi poświęcaliśmy grze obronnej – opowiada R. Tarnowski.
Gospodarze zdobyli kontaktowego gola, jednak na więcej nie było ich stać. – Nie stworzyli sobie klarownych okazji. Cieszymy się z wygranej, bo w końcu zwyciężyliśmy na boisku naprawdę wymagającego rywala. Jeszcze dwa miesiące temu dzieliły nas dwie klasy rozgrywkowe – mówił zadowolony szkoleniowiec Kłosa.
Przed beniaminkiem z gminy Chełm dwa kolejne trudne spotkania. W środę o 17.30 Kłos zagra z pierwszym liderem rozgrywek, Stalą Kraśnik. To spotkanie najprawdopodobniej odbędzie się na boisku w Rożdżałowie – decyzja zapadnie we wtorek. Z kolei w niedzielę 14 bm. o 16.00 Kłos zagra w Końskowoli z Powiślakiem.(red)