Wyprosił z kościoła

W jednej z parafii w powiecie chełmskim ksiądz wyprosił podczas mszy matkę z dzieckiem. Wielu wiernych było oburzonych. W Kurii Lubelskiej mówią, że wyproszenie z kościoła to „ostateczność”.

– Czy ksiądz ma prawo wyprosić z kościoła matkę z kilkuletnim dzieckiem, które nie potrafi jeszcze usiedzieć w spokoju? – pyta jedna z naszych czytelniczek. – Taka sytuacja miała miejsce niedawno, podczas niedzielnej mszy świętej w jednym z kościołów w powiecie chełmskim. Trzylatek wiercił się, rozmawiał, jak to dziecko. Takie zachowanie nie spodobało się księdzu, który wyprosił matkę z tym maluchem. Wiele osób było tym oburzonych. Przecież mówi się, że w kościele Bóg czeka na wszystkich: małych, dużych, grzesznych. To powinno być miejsce otwarte na wszystkich, a już zwłaszcza na małych wiernych. To oni w przyszłości mają przyprowadzać swoje dzieci do kościoła, któremu z roku na rok ubywa wiernych.

Adam Jaszcz, wicekanclerz i rzecznik prasowy Archidiecezji Lubelskiej, mówi, że ksiądz może taktownie w takiej sytuacji zwrócić uwagę rodzicom, ale nie powinien tego robić publicznie.

– Wyproszenie kogokolwiek z kościoła jest ostatecznością i trudno mi sobie wyobrazić taką decyzję wobec matki z dzieckiem – mówi wicekanclerz Jaszcz. – Nie oznacza to, że ksiądz nie może taktownie zwrócić uwagi matce, że zachowanie dziecka przeszkadza innym uczestnikom nabożeństwa. Nie powinien tego jednak robić publicznie. Mama może przecież na chwilę wyjść do zakrystii, aby uspokoić dziecko. Idealnym rozwiązaniem są też msze święte dla dzieci odprawiane w wielu parafiach. Nikogo wtedy nie powinno dziwić bardziej nieskrępowane zachowanie dzieci, ponieważ taka msza jest przygotowywana specjalnie dla nich. Właściwe zachowanie najmłodszych w kościele jest też elementem wychowania, które odbierają w domu rodzinnym i w parafii. (mo)