Wyprzedź meningokoki!

Czteromiesięczny chłopiec z Pleszewa w Wielkopolsce i 4-letnia dziewczynka z gminy Czemierniki na Lubelszczyźnie to pierwsze tegoroczne ofiary inwazyjnej choroby meningokokowej. Chłopiec zmarł, natomiast dziewczynka, która trafiła do szpitala w ciężkim stanie, niedawno wróciła do domu.


O alarmującej sytuacji w przedszkolu w Czemiernikach poinformowały lokalne media. U czterolatki, która kilka dni wcześniej uczęszczała do placówki, pojawiły się niepokojące objawy infekcji. Dziewczynka trafiła 10 stycznia na Oddział Chorób Zakaźnych Dziecięcych w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Wojewódzkim im. Jana Bożego w Lublinie. Jej stan był ciężki, ale stabilny. U dziecka podejrzewano meningokokowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych.

Wszystkim osobom, które miały kontakt z dziewczynką (w domu i przedszkolu, łącznie ok. 70 osób) podano antybiotyki. Na szczęście po około tygodniu dziewczynka wróciła do domu. – Dziecko przebywało w naszym szpitalu sześć dni i zostało wyleczone. Z podobnymi przypadkami zakażenia meningokokami mamy do czynienia dość często. W zeszłym roku mieliśmy kilkanaście takich przypadków. To ciężka choroba, której powikłania mogą być groźne dla zdrowia, chociaż medycyna potrafi sobie z nią poradzić – mówi dr n. med. Grzegorz Czupkałło, zastępca dyrektora ds. leczenia w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Wojewódzkim im. Jana Bożego w Lublinie.

Warto się szczepić

– Szczepienie przeciw meningokokom może być dodatkową ochroną – przyznaje dr Grzegorz Czupkałło. Z podobnym przypadkiem, jak podaje Fundacja Instytutu Matki i Dziecka, która jest organizatorem kampanii „Wyprzedź meningokoki! Z wiedzą na start” mieliśmy do czynienia w Wielkopolsce. Niestety, tam choroba czteromiesięcznego chłopca zakończyła się tragicznie. Maluch 4 stycznia wieczorem trafił z infekcją do szpitala w Pleszewie (woj. wielkopolskie). – Lekarz ocenił stan niemowlęcia jako bardzo poważny i skierował je natychmiast na oddział dziecięcy. Wdrożono intensywne leczenie. Mimo tego po kilku godzinach nastąpił zgon dziecka – mówił Ryszard Bosacki, dyrektor ds. medycznych Pleszewskiego Centrum Medycznego.

Powodem śmierci maluszka była sepsa, która już w momencie przyjęcia chłopca do szpitala zaatakowała niemal wszystkie jego narządy. W tym przypadku również zastosowano chemioprofilaktykę, którą objęto 45 osób dorosłych i 3 dzieci. Badania wykonane przez KOROUN (Krajowy Ośrodek Referencyjny ds. Diagnostyki Bakteryjnych Zakażeń Ośrodkowego Układu Nerwowego) potwierdziły u zmarłego chłopca zakażenie meningokokami typu B, które odpowiadają za większość przypadków inwazyjnej choroby meningokokokowej (IChM) w całym społeczeństwie i za ponad 80 proc. u dzieci w 1. roku życia.

Niezwykle groźne bakterie

Nieprzypadkowo ofiarami meningokoków zostały małe dzieci. – Bakterie te mogą zaatakować osoby w każdym wieku, ale ponad 75 proc. przypadków zachorowań występuje u dzieci do 5. roku życia, co wynika z niedojrzałości ich układu odpornościowego – tłumaczy dr n. med. Alicja Karney z Fundacji Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. Jak dodaje, jest to choroba o najszybszym przebiegu (może zabić w ciągu 24 godzin) i największej śmiertelności (20 proc. chorych umiera, a co trzeci zostaje trwale okaleczony). Rokowania są tym lepsze, im szybciej chory zostanie zdiagnozowany i otrzyma odpowiednie leczenie.

Liczy się każda minuta

– Walka z meningokokami to wyścig z czasem, bo stan pacjenta może zmienić się dosłownie z minuty na minutę – mówi dr Karney. Tymczasem, jak pokazują międzynarodowe badania, co drugie dziecko z IChM trafia do szpitala dopiero po kilku konsultacjach lekarskich. – Początkowe objawy choroby są mało charakterystyczne, – przypominają przeziębienie lub grypę, dlatego jej rozpoznanie nie jest łatwe, a chorzy często otrzymują specjalistyczną pomoc dopiero wtedy, kiedy są już w ciężkim stanie. Wszystko wskazuje na to, że taki scenariusz miał także miejsce w przypadku chłopca z Pleszewa – mówi ekspertka.

W jaki sposób dzieci mogły zarazić się meningokokami? – Nie jest to trudne, biorąc pod uwagę fakt, że te bakterie przenoszą się drogą kropelkową, np. przez kaszel lub kichanie. Szacuje się, że ok. 10 proc. społeczeństwa jest nosicielami meningokoków, a w skupiskach dziecięcych, takich jak żłobki czy przedszkola, odsetek ten jest dużo wyższy – tłumaczy dr Karney. Jak dodaje, rozwojowi IChM sprzyja chwilowo obniżona odporność, np. z powodu infekcji wirusowej.

Ryzyko zakażenia można zmniejszyć poprzez przestrzeganie nawyków higienicznych (np. zakaz picia z jednej butelki, nie używać tych samych sztućców, nie używać smoczka – to ostatnie dotyczy młodych rodziców) i unikanie czynników ryzyka (np. długiego przebywania w zatłoczonych pomieszczeniach), a kiedy pojawią się objawy przeziębienia lub grypy, należy zachować czujność i uważnie obserwować dziecko. – Trzeba zwrócić uwagę, czy jego stan ogólny nie pogarsza się, czy dziecko nie odmawia jedzenia i picia, nie podsypia, nie staje się niespokojne, czy nie dochodzą nowe objawy, tj. biegunka, wymioty – wymienia lekarka.

Jednak najbardziej skuteczną metodą zapobiegania zachorowaniom wywołanym przez meningokoki są szczepienie ochronne. Można je rozpocząć już w 2. miesiącu, ale również później, po 6. miesiącu życia. – Ja zalecam szczepienie dziecka najpierw szczepionką chroniącą przed serotypem B, a potem czterowalentną, chroniącą przed serotypami A, C, W-135 i Y – tłumaczy dr n. med. Alicja Karney.

Jak bowiem wynika z danych KOROUN, drugim w kolejności powszechności występowania serotypem meningokokoków w Polsce jest serotyp C (odpowiada za ok. 30 proc. zachorowań). To też on wywołał zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych u czterolatki z gminy Czemierniki. Szczepienia przeciwko meningokokokom są w Polsce zalecane, a więc odpłatne. Więcej informacji można zasięgnąć na stronie internetowej:wyprzedzMeningokoki.pl (EM.K.)

Trwa kampania „Wyprzedź meningokoki. Z wiedzą na start”, której współorganizatorem jest Fundacja Instytutu Matki i Dziecka. Jej celem jest zwiększenie świadomości społecznej na temat inwazyjnej choroby meningokokowej i sposobów ochrony przed nią. (IChM), która wywołuje meningokoki, która przybiera postać zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych lub sepsy. Od czterech lat istnieje bowiem możliwość zaszczepienia najmłodszych zarówno przeciwko meningokokom typu C, jak i B – oba wywołują większość przypadków inwazyjnej choroby meningokokowej w Polsce, przy czym typ B odpowiada za ponad 80 proc. zachorowań wśród dzieci w 1. roku życia