Wysoka cena sprawiedliwości

W sporze o 45 zł chełmski sąd chce wydać 600 zł na koszt przyjazdu na rozprawę poszkodowanego z Kalisza. – To absurd, wnioskowałem o przesłuchanie mnie w trybie telekonferencji, ale sąd upiera się, bym do Chełma przyjechał. Na koszt podatnika oczywiście – opowiada nam pan Łukasz.

 

– W czerwcu ubiegłego roku zostałem oszukany przez Internet na kwotę 45 zł. Zgłosiłem to policji w Kaliszu, gdzie mieszkam. Oszustem okazała się osoba pochodząca z okolic Chełma – opowiada pan Łukasz. – Po kilku miesiącach sprawa została przekazana do sądu w Chełmie. Ciągnie się do dziś. Kilka miesięcy temu otrzymałem pierwsze wezwanie na rozprawę. Stawiennictwo obowiązkowe. W związku z dużą odległością poprosiłem o przesłuchanie w miejscu zamieszkania w trybie telekonferencji. Prośbę motywowałem kosztami takiego wyjazdu, ale chełmski sąd odmówił.
Mężczyzna za niestawiennictwo na pierwszej rozprawie został ukarany grzywną w wysokości 200 zł. – Kara na szczęście została umorzona, ale dostałem wezwanie na kolejną rozprawę. Sędzia nie chce ulec i próbuje mnie ściągnąć na siłę do miejscowości oddalonej o 500 km. Wtedy tzw. kilometrówka wyniesie ok. 600 zł! To absurdalne, że sędzia lekką ręką jest gotowy pokryć tak wysokie koszty, żebym tylko stawił się na rozprawie o 45 zł!
Sędzia Grzegorz Oziemczuk, zastępca przewodniczącego II Wydziału Karnego w Sądzie Rejonowym w Chełmie tłumaczy, że chodzi jedynie o dobro pokrzywdzonego i zagwarantowanie mu wszystkich praw. – Na miejscu, podczas rozprawy, mógłby się np. odnieść do wniosku czy zabrać głos – tłumaczy. (mg)