Z długami w nową kadencję

Na ostatniej ubiegłorocznej sesji Rada Powiatu Świdnickiego dokonała korekty budżetu na 2018 rok i uchwaliła budżet na rok 2019. Ubiegły rok powiat ostatecznie zamknął z długiem w wysokości ponad 10 mln złotych, a w tym roku deficyt wynieść ma blisko 8,3 mln zł. Starosta Łukasz Reszka (PiS) oskarża poprzedników o roztrwonienie nadwyżki, którą mieli na początku swojej kadencji i doprowadzenie powiatowych finansów do katastrofalnej sytuacji. Ci twierdzą, że starosta mija się z prawdą.


Ubiegłoroczny budżet powiatu ostatecznie zamknął się deficytem w wysokości: 10 191 634,71 zł. Powiat będzie musiał zaciągnąć aż 7 250 000 zł kredytu, by zapłacić za takie inwestycje, jak: przebudowa ul. Racławickiej (ponad 4 mln), ul. Krępieckiej (0,5 mln), drogi Biskupice-Trawniki (0,5 mln) czy budowa hali sportowej przy I LO w Świdniku (1,3 mln). – Do tego poprzedni zarząd PSL-PO-ŚWS niedoszacował kwoty potrzebnej na wykup gruntów pod przebudowę ulicy Kusocińskiego i to o 2,1 mln złotych – wylicza starosta Łukasz Reszka. – Na cen cel zarezerwowano 3,8 mln zł, podczas gdy od samego początku było jasne, że będzie potrzeba znacznie więcej. W tej chwili wiadomo, że wykup gruntów to wydatek co najmniej 5,9 mln złotych.

Reszka przypomina, że obejmując po wyborach w 2014 roku władzę, zarząd powiatu z koalicji PO-PSL-ŚWS otrzymał od poprzedników nadwyżkę budżetową w wysokości ok. 6 mln zł, co pozwoliło na zapewnienie wkładu własnego do realizowanych w latach 2014-2018 inwestycji sportowych i drogowych. – My od swoich poprzedników dostaliśmy „w prezencie” dług w wysokości ponad 10 mln zł za 2018 rok i 8 mln na 2019 rok, bo tyle potrzeba będzie pożyczyć, by pokryć wydatki zaplanowane na ten rok – wytyka starosta i dodaje, że przez niefrasobliwą politykę finansową poprzedników powiat stoi przed problemem braku środków na nowe inwestycje, w tym nawet z zapewnieniem wkładu własnego do projektów unijnych czy programów rządowych nawet tak korzystnych jak przebudowy dróg powiatowych.

Poprzednicy zdziwieni

Poprzedni zarząd powiatu odpiera zarzuty starosty.

– Starosta jak zwykle mija się z prawdą. Zarówno on jak i obecny wicestarosta zasiadali w minionej kadencji w radzie powiatu, a nawet byli członkami komisji budżetowej i zazwyczaj głosowali za budżetem, bądź wstrzymywali się od głosu, więc udawanie teraz zaskoczenia sytuacją finansową jest dość dziwne. Przez ostatnie cztery lata powiat pozyskał ponad sto milionów złotych z zewnątrz.

By sięgnąć po te fundusze musieliśmy zapewnić wkład własny, ale dzięki temu zrealizowaliśmy wiele potrzebnych inwestycji, których nie robili nasi poprzednicy. To normalne, że jeśli chcemy się rozwijać się, mieć lepsze drogi, obiekty sportowe, to musimy zaciągać kredyty – mówi Jakub Osina (ŚWS), członek zarządu powiatu poprzedniej kadencji, a obecnie powiatowy radny. – Biadolenie obecnego starosty oceniam jako lamenty dzieci, które nie bardzo wiedzą, co robić i które po czterech latach nagle się obudziły.

W podobnym tonie wypowiada się były starosta Dariusz Kołodziejczyk (PSL) i twierdzi, że mówienie o tym, że poprzedni zarząd rozpoczynał kadencję z nadwyżką budżetową w wysokości 6 mln złotych to nadużycie.

– Ta nadwyżka wynikała z tego, że nasi poprzednicy źle naliczyli subwencję światową i większość tych pieniędzy trzeba było oddać. Tylko w pierwszym roku mojej kadencji zwróciliśmy 2 mln 600 tys. zł z tej niby nadwyżki – mówi były starosta. – Inaczej również wygląda sprawa niedoszacowania środków na wykup gruntów pod budowę ulicy Kusocińskiego.

Część tych działek jest własnością miasta Świdnik i gminy Mełgiew. Rozmawialiśmy z tymi samorządami, by przekazali je za darmo bądź symboliczną kwotę na rzecz inwestycji, która ma przecież służyć ich mieszkańcom, a miasto jest przecież inwestorem tej przebudowy. Wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze, ale przed końcem kadencji miasto zmieniło zdanie i chce teraz pieniędzy od powiatu. Uważam, że ratusz, tak jak wcześniej deklarował powinien zrezygnować z tego roszczenia i o to powinny zabiegać obecni włodarze powiatu – dodaje Kołodziejczyk.

Koniec inwestycji?

Obecne władze powiatu przypominają, że już jako radni opozycji alarmowali, że powiat niebezpiecznie się zadłuża, że nie wszystkie inwestycje są przemyślane i dlatego nie popierali kolejnych budżetów. – Te cztery ostatnie lata i powstałe zadłużenie będą negatywnie rzutowały na tę, a i następną kadencję. Uchwalony budżet na 2019 rok zakłada dochody w wysokości 87 177 348,49 zł, a wydatki na poziomie 95 475 421, 77 zł, czyli ponad 8,2 mln zł deficytu, który trzeba będzie pokryć również zaciągając kredyty – mówi starosta Łukasz Reszka. – Istnieje realne zagrożenie, że w obecnej 5-letniej kadencji powiat będzie w stanie sfinansować inwestycje tylko i wyłącznie w pierwszym jej roku, a pozostałe 4 lata trzeba będzie spłacać ogromne jak na warunki powiatu zadłużenie.

Joanna Niećko