Z komarami walczmy sami

Świdniczanie, którzy apelowali do magistratu, by ten przeprowadził akcję odkomarzania miasta, nic nie wskórali. – Nie będziemy stosować oprysków, bo ich szkodliwość jest wyższa, niż płynące z nich korzyści – uznał burmistrz Waldemar Jakson.


Przed tygodniem pisaliśmy, że niektórzy mieszkańcy Świdnika chcieliby, aby miasto wzastosowało opryski przeciw komarom.

– Od początku lipca mamy do czynienia z prawdziwą plagą. Komary są wszędzie. Już nie tylko na działkach, w parkach, czy w lesie, ale również w samym mieście i tną nawet w dzień – narzekali świdniczanie, a kilku radnych, zwróciło się do burmistrza z pytaniem, czy możliwe jest przeprowadzenie akcji odkomarzania.

Władze miejskie zapewniały, że przeanalizują tę prośbę, ale finalnie orzekły, że oprysków przeciw komarom nie będzie.

– „Gmina Miejska Świdnik nie planuje stosowania oprysków przeciwko komarom z uwagi na znaczną szkodliwość takich działań. Brak selektywnych środków, oprócz degradacji populacji komarów, powoduje niszczenie populacji pszczół, innych zapylaczy oraz pozostałych pożytecznych owadów, na co jako Gmina Przyjazna Pszczołom, podejmująca szereg działań proekologicznych, nie możemy sobie pozwolić” – odpisał radnym burmistrz Waldemar Jakson.

Burmistrz wyjaśnia również, że uciążliwość komarów jest czasowa i wraz z mniej deszczową pogodą będzie malała, tym bardziej, że Świdnik nie jest położony nad zbiornikiem wodnym. Dodał również, że większość miast rezygnuje z tego rodzaju oprysków z uwagi na fakt, że ich szkodliwość jest wyższa, niż płynące z nich korzyści, a w celu odstraszania komarów najlepiej sprawdzą się osobiste środki ochrony oraz wspomaganie bioróżnorodności. (w)