Za śmieci jak za wodę?

Mimo kolejnych podwyżek system odbioru śmieci w Świdniku wciąż się nie bilansuje

Urząd Miasta Świdnik rozważa wprowadzenie nowego sposobu naliczania opłat za odbiór śmieci uzależniając go od ilości zużytej wody. I choć w mieście już są najwyższe opłaty za śmieci w całym województwie może być jeszcze drożej, bo obecny system wciąż się nie bilansuje. Na tę chwilę według wyliczeń urzędników brakuje w nim ok. 3 mln zł.


Jeszcze w 2018 roku świdniczanie za wywóz odpadów segregowanych płacili 11 zł od osoby. W roku 2019 było to 17 złotych, a od stycznia tego roku jest 25 zł, przy czym segregowanie odpadów jest dla wszystkich obowiązkowe. Mimo podwyżek z wyliczeń świdnickich urzędników wynika, że w tym roku w systemie odbioru odpadów zabraknie pieniędzy, a zgodnie z prawem system ten powinien się bilansować.

Gmina nie może zarabiać na odbiorze śmieci i nie może też do niego dokładać. – W tej chwili brakuje nam w systemie gospodarowania odpadami około 3 mln zł. Ceny na wysypiskach nadal rosną, a my nie mamy na to żadnego wpływu – przyznaje Marcin Dmowski, zastępca burmistrza Świdnika ds. inwestycji i rozwoju.

W związku z tym miasto szuka rozwiązań. Liczy, że długofalowe oszczędności przyniesie pomysł, aby mieszkańcy domów jednorodzinnych zagospodarowywali bioodpady we własnym zakresie w zamian za niższą stawkę odbioru odpadów. W sumie w mieście z takiego rozwiązania mogłoby skorzystać 700 właścicieli posesji. Na razie chęć na to wyraziło kilkudziesięciu.

Pojawił się też pomysł zlokalizowania na terenie miasta ciepłowni zasilanej biomasą, co również miałoby się przełożyć na oszczędności na śmieciach. Zakładano, że taki zakład mógłby powstać za ulicą Brzegową, ale mieszkający w tej części miasta świdniczanie nie chcą go w swoim sąsiedztwie.

Władze miasta rozważają również wprowadzenie nowego sposobu naliczania opłat za wywóz odpadów. Dla mieszkańców domów jednorodzinnych nic by się nie zmieniło i tak jak do tej pory śmieci byłyby naliczane „od osoby”. Natomiast mieszkańcy budynków wielorodzinnych opłatę za śmieci mieliby naliczaną na podstawie ilości zużytej wody.

Urzędnicy tłumaczą, że taki sposób rozliczania opłat funkcjonuje w wielu miastach i się sprawdza. Jak takie rozwiązanie przełożyłoby się na stawki opłat dla przeciętnego mieszkańca miasta, na razie nie wiadomo. – Zastanawiamy się nad tym pomysłem, ale decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła. Jesteśmy w trakcie wyliczeń – wyjaśnia wiceburmistrz. (w)