Za wysokie progi…

Obradami nadzwyczajnej sesji kierował przewodniczący RM Świdnik, Włodzimierz Radek, który ostatnie tygodnie spędził w szpitalu i na zwolnieniu lekarskim, po tym jak stwierdzono u niego zakażenie koronawirusem. Na szczęście po chorobie nie ma już śladu

Podczas ostatniej, nadzwyczajnej sesji świdniccy radni przegłosowali uchwałę w sprawie stypendiów dla najzdolniejszych uczniów. Nie zrobili tego jednak jednomyślnie, bo zdaniem niektórych kryteria dotyczące średniej ocen dla uczniów szkół ponadpodstawowych powinny być niższe.

Punkt dotyczący uchwały w sprawie stypendiów dla najzdolniejszych uczniów świdnickich szkół znalazł się w porządku obrad czerwcowej sesji. Wówczas jednak uchwała ta nie została przyjęta, bo radny Robert Syryjczyk (KO) postawił wniosek o zmianę zapisów dotyczących średniej ocen, uprawniającej do uzyskania stypendium.

– W propozycji uchwały, którą dostaliśmy zostały podniesione progi. Chciałem zapytać, czym jest to podyktowane? W uzasadnieniu projektu uchwały czytamy, że po zmianie kryteriów stypendia naukowe otrzyma o około 20 proc. uczniów mniej. To niemało. Są wśród nas nauczyciele, którzy wiedzą, że warto doceniać dzieci, które dobrze się uczą. Te progi są za wysokie. Powinny być takie same jak wcześniej – mówił radny i zawnioskował, aby przygotować nowy projekt uchwały w tej sprawie.

Zgodnie z projektem uchwały przygotowanym przez urzędników na czerwcową sesję, o stypendium mogliby starać się uczniowie, którzy osiągnęli w klasach 4-6 szkoły podstawowej średnią – 5,9, w klasach 7-8 – 5,6, a w szkole ponadpodstawowej – 5,30. Wcześniej było to odpowiednio 5,8, 5,5 i 5,0. Urzędnicy tłumaczyli, że bez względu na to, na jakim poziomie nie ustanowiliby kryteriów, zawsze te będą dla kogoś za wysokie. Wyjaśniali również, że stypendia są zadaniem fakultatywny gminy, a że coraz więcej osób kwalifikuje się do nich, stąd konieczność nieznacznego – jak określali – podniesienia progów.

– Stypendia muszą mieć charakter prestiżowy, a przy tym być dostosowane do możliwości budżetowych, wielkości miasta i zmian w poziomie nauczania – mówili urzędnicy dodając, że biorąc pod uwagę wielkość budżetów, to procentowo, Świdnik „daje” stypendia większej liczbie dzieci, niż zamożniejszy Lublin, a poza tym miasto, musi szukać oszczędności na zadaniach nieobowiązkowych w sytuacji, kiedy jego dochody uszczuplił koronawirus, a do zrealizowania jest mnóstwo inwestycji.

– Nie do końca mogę się zgodzić z argumentem dotyczącym prestiżu. Jeżeli mamy zdolną młodzież i dzieci, które kwalifikują się do tych stypendiów i jest ich coraz więcej uważam, że to nie tylko podnosi prestiż samego stypendium, ale i prestiż miasta. Rozumiem kwestie budżetowe i jestem zdania, żeby ewentualnie zmienić wysokość przyznawanych stypendiów, a nie podnosić progi i ograniczyć ich przyznawanie – mówił radny Marcin Magier (klub radnych burmistrza Jaksona).

Ostatecznie na czerwcowej sesji radni nie podjęli uchwały w sprawie stypendiów. Zapowiedziano, że odbędzie się kolejna, nadzwyczajna sesja w tej sprawie. Odbyła się ona w ubiegły czwartek, 9 lipca. Przygotowana przez miasto poprawka uchwały w części uwzględniła sugestie radnego Syryjczyka. Progi średniej ocen dla klas szkół podstawowych zostały utrzymane na dotychczasowym poziomie (5,8 i 5,5) natomiast z 5,0 do 5,3 podniesiono progi dla uczniów szkół ponadpodstawowych.

– Okazuje się, że pan burmistrz poszedł w kierunku moich sugestii dotyczących pozostawienia na dotychczasowym poziomie średnich ze szkół podstawowych, niemniej jednak w szkołach średnich ten próg został podniesiony o trzy dziesiąte. Uważam, że nie powinniśmy podnosić progów, jeżeli na początku roku szkolnego uczniowie znali inne zasady.

Rozumiem, że nie zawsze starcza środków na różne cele, jednak biorąc pod uwagę to, że budżet miasta może zostać zwiększony o finanse związane ze sprzedażą gruntów miejskich, należy rozważyć, czy nie zostać na zasadach z lat poprzednich, żeby nie zmieniać zasad w trakcie roku szkolnego. Uważam, że to nie fair wobec uczniów – mówił radny Syryjczyk.

Wtórował mu klubowy kolega, radny Waldemar Białowąs. – Przychylam się do tego apelu. Jako wieloletni dyrektor szkoły i pedagog uważam, że inwestowanie w potencjał intelektualny dzieci jest najlepszą inwestycją dla naszej przyszłości, przyszłości naszego miasta – mówił Białowąs.

Sekretarz Ewa Jankowska wyjaśniała, że radny Syryjczyk sugerując, iż dochody z tytułu sprzedaży majątku mogą być przeznaczone na wydatki bieżące, mija się z prawdą. – To są dochody, które mogą być przeznaczone na wydatki inwestycyjne. Stypendia musimy finansować z dochodów bieżących, które jak wiemy, w tym roku będą ograniczane ze względu na chociażby spadek udziału gmin w podatkach, czy ulgi dla przedsiębiorców, na które państwo też się zgodziliście w związku z obecną sytuacją gospodarczą. Trzeba odpowiedzialnie podchodzić do budżetu i dostosowywać go do realiów. Żałuję tylko, że pan radny nie przygotował projektu uchwały i nie zwołał sesji nadzwyczajnej, tak jak pan to obiecał na poprzedniej sesji – mówiła sekretarz

– To pani sekretarz mija się z prawdą – ripostował R. Syryjczyk. – Nie obiecywałem, że będę zwoływał sesję. Złożyłem wniosek formalny o zmianę progów. Inicjatywa uchwały była po stronie pana burmistrza.

– Przedstawiliśmy projekt uchwały, w takiej formule, jaką mogliście państwo przeczytać. Uznajmy, że to kompromis, który uwzględnia część pana postulatów, a jednocześnie zachowuje równowagę w budżecie – zakończyła dyskusję sekretarz.

Ostatecznie za uchwałą w sprawie stypendiów zagłosowało 14 radnych, a 7 wstrzymało się od głosu: Waldemar Białowąs, Stanisław Skrok, Robert Syryjczyk (KO), Maciej Kantor, Magdalena Szabała, Ireneusz Szutko i Mariusz Wilk (ŚWS).

Radny Syryjczyk przyznaje, że uchwała jest pewnym kompromisem, bo dzięki niej mniej więcej ta sama liczba uczniów otrzyma stypendium.- Niemniej jednak uważam, że jeżeli na początku roku szkolnego nauczyciele na zebraniach z rodzicami zachęcali, że warto się uczyć, ponieważ można dostać stypendium burmistrza i podawali średnią ocen, jaką trzeba mieć, żeby je otrzymać, a dzieci do końca walczyły o oceny, a pod koniec roku szkolnego okazuje się, że mimo ich trudu, nie otrzymają tych stypendiów, to jest to nasza porażka.

Rozumiem argumenty burmistrza i owszem moglibyśmy te kryteria zmienić, ale niech obowiązują od następnego roku szkolnego – mówi Syryjczyk i dodaje, że oburza go jeszcze jeden fakt. Jak mówi, podczas wymiany korespondencji mailowej z władzami miasta dotyczącej zmian w projekcie uchwały o stypendiach, burmistrz napisał mu, że skoro jest taki mądry, sam powinien robić wyliczenia.

– Późnej pan burmistrz napisał, że pozwolił sobie na żart pod moim adresem. Nie padło jednak słowo przepraszam. Odbieram to jako drwinę z mojej osoby, z osoby zaufania publicznego, którą wybrali świdniczanie. To jakby pan burmistrz drwił z moich wyborców – uważa radny.

Według nowo uchwalonych zasad stypendia otrzyma ok. 170 uczniów. Miasto wyda na ten cel ok. 200 tys. zł. (w)