Zabił ją alkohol

Kobieta, której zwłoki odnaleziono w łazience jednego z chełmskich hoteli, zmarła z przedawkowania alkoholu, a do jej śmierci – przynajmniej nie bezpośrednio – nie przyczyniły się osoby trzecie. Takie ustalenia poczyniła chełmska prokuratura po otrzymaniu wstępnych wyników sekcji zwłok. Nie wyjaśniono, jak kobieta dostała się do środka – wiele wskazuje na to, że mogła świadczyć usługi seksualne dla klientów hotelu.

Zwłoki 48-letniej mieszkanki Chełma w hotelowej łazience 16 sierpnia znalazła obsługa. Ciało leżało dość długo, bo w chwili ujawnienia znajdowało się już w dość zaawansowanym stadium rozkładu. Przeprowadzone na miejscu oględziny zwłok nie wykazały, by zgon spowodowało działanie osób trzecich. Nie było to też samobójstwo – kobieta nie powiesiła się ani nie podcięła sobie żył. Leżała w pozycji naturalnej, na jej ciele nie było żadnych śladów. W pobliżu nie było też żadnych butelek po alkoholu, tabletkach czy innych podejrzanych substancjach. W ubiegłym tygodniu prokuratura otrzymała wyniki badania krwi denatki. – Zgon kobiety spowodowało bardzo duże stężenie alkoholu w jej organizmie – denatka miała 3,5 promila we krwi – mówi Andrzej Lebiedowicz, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej w Chełmie i dodaje, że śledztwo w tej sprawie będzie umorzone.
Prokuratorskie postępowanie nie wyjaśniło, jak kobieta dostała się do hotelu i co w nim robiła. W dokumentacji nie zachowała się żadna wzmianka o tym, że się tam meldowała. Istnieje jednak przypuszcznie, że oferowała klientom hotelu usługi seksualne. Pod znakiem zapytania stoi też to, z kim denatka dzieliła pokój. (bm)