Zabójca oskarża ofiarę

Zginął, bo składał sąsiadowi niemoralne propozycje? Tak przynajmniej wynika z zeznań oskarżonego o zamordowanie 52-latka. Kamil G. miał dość słuchania podtekstów i propozycji seksualnych, więc chwycił za nóż.

Akt oskarżenia przeciwko Kamilowi G. już wpłynął do sądu. 25-letni dziś, uzależniony od alkoholu, recydywista wkrótce odpowie za to, że w listopadzie ubiegłego roku z zimną krwią zamordował swojego sąsiada, Artura M.
Dorwał 52-latka na klatce schodowej. Pijany G. złapał go od tyłu, przyciągnął do siebie i zaczął dusić. Wepchnął go do jego mieszkania, tam zaciągnął do pokoju, rzucił na podłogę i dalej bił, kopał i dusił. Wreszcie wziął nóż, dźgnął nim Artura w szyję, a następnie podciął mu gardło. Zamknął drzwi od domu martwego sąsiada i zniknął. Następnego dnia poszedł do pobliskiego „spożywczaka” i stamtąd zadzwonił pod nr 112 z informacją, że zabił człowieka, a jego ciało prawie dobę leży w mieszkaniu.
Tak klarują się ustalenia śledczych. Do dziś nie znaleziono jednak narzędzia zbrodni i nie wiadomo dokładnie, co robił G. od wyjścia z domu przy ul. Słowackiego do momentu przyjścia do sklepu. Sam oskarżony nie potrafił jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego zabił. Najpierw w ogóle nie chciał mówić – twierdził, że „kiedyś może złoży wyjaśnienia, ale na pewno nie teraz, bo to dla niego zbyt świeże i bolesne”… Później nieco rozwiązał mu się język i opowiedział śledczym, że był wręcz nękany przez 52-latka. Artur M. miał składać mu dwuznaczne propozycje. Jego rzekomo transseksualny sąsiad miał tego wieczoru na klatce złapać go za rękę i po raz kolejny zapraszać do siebie na „wspólną zabawę”. 25-latek miał dość bycia obiektem pożądania mężczyzny, więc rzucił się na niego, żeby go uciszyć.
Od listopada 2015 r. do stycznia 2016 G. przebywał na odwyku. 25-latek siedział już też 3 lata w więzieniu za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Wówczas okrutnie skatował człowieka. Jakiś czas temu wyszedł na wolność i znów zrobił to samo… Przed Sądem Okręgowym w Lublinie będzie odpowiadał w warunkach recydywy. Grozi mu nawet dożywocie. Czy sędzia uwierzy w jego wersję o nękaniu na tle seksualnym? (pc)