Zachować „dzikość” i piękno

Spotkanie konsultacyjne mieszkańców z pracownikami Fundacji Teren Otwarty

W środę, 19 czerwca, mieszkańcy uczestniczyli w pierwszych konsultacja społecznych dotyczących projektu „Wąwóz Pokoleń”. To zielony jar położony tuż za siłownią „Paco” przy ul. Nadbystrzyckiej. Wiele osób z dzielnicy Rury kojarzy go, jako tzw. mały wąwóz. Ciągnie się on wzdłuż ulicy Zana i Nowomiejskiej, aż do terenów MOSiR na Globusie.


Z projektu do koncepcji

Spotkania z mieszkańcami są konsekwencję zwycięstwa projektu, którego pomysłodawczynią jest radna miejska Monika Kwiatkowska (klub radnych prezydenta Krzysztofa Żuka) w ramach Zielonego Budżetu Obywatelskiego. Wspólnie z radnymi dzielnicy Rury: Lucyną Fryc i Emilią Lipińską napisały projekt „Wąwóz Pokoleń”, zakładający zagospodarowanie wąwozu pomiędzy ulicami T. Zana, Nowomiejską i Kazimierza Wielkiego. Ponieważ projekt zakładał konsultacje z mieszkańcami, przeprowadza je Fundacja „Teren Otwarty”.

– Dziś odbyło się spotkanie informacyjne poświęcone rozpoznaniu terenu i konsultacjom z mapą – wyjaśnia Paulina Paga z Fundacji „Teren Otwarty”. – Zależało nam, by poznać mieszkańców, zebrać mapę kontaktów. Teraz, przez okres wakacyjny, będziemy prowadzić pogłębione wywiady z poszczególnymi osobami i nanosić ich pomysły na mapę. Zamierzamy również obserwować teren i aktywności, które mieszkańcy tu prowadzą – dodaje.

Ponowne spotkanie odbędzie się 30 września. Wtedy pojawią się konkretne koncepcje zagospodarowania wąwozu. Mieszkańcy już teraz mają swoją wizję, jak ich ulubione miejsce spacerów powinno wyglądać. – Mnie zależy, by zachować jak największą „dzikość” tego miejsca, żeby go nie zabudować. My jesteśmy tu otoczeni przyrodą, pięknymi drzewami i dzięki temu, w centrum miasta, czujemy się jak w lesie – mówi pani Katarzyna, mieszkanka ulicy Nowomiejskiej. – Nie chciałabym by nasz wąwóz przypominał np. wąwóz przy ulicy Bursztynowej, gdzie został położony chodnik – dodaje.

– Myśmy tutaj sami niemal wszystkie drzewa w tym wąwozie nasadzali. Dbaliśmy o trawniki od początku i do tej pory kosimy i pielęgnujemy przylegający do naszych bloków teren wąwozu. W latach 90-tych, zaraz po budowie, to tu był krajobraz księżycowy – same gruzy i kamienie – mówi jeden z najstarszych mieszkańców ulicy Nowomiejskiej, pan Edward Łaniewski (83 lata).

– Ten wąwóz, to nasza oaza. Nie wiemy, po co teraz coś do niego dodawać. Jeśli pojawią się ławki, to mogą być tylko zachętą dla pijaków – mówi pan Waldemar Król.

– Nie chcemy wielkich zmian, wybetonowania dna wąwozu. Tu jest bezpiecznie – dodaje pan Jerzy Szymański. Mieszkańcy na pewno życzyliby sobie, by pojawiło się bezpieczne zejście do wąwozu z ulicy Nowomiejskiej w kierunku Zana. – Mamy tu wprawdzie schody, ale bardzo prowizoryczne. Są strome i nie ma żadnego zjazdu dla wózków – wskazują.

Inne pomysły

Choć same konsultacje dotyczą wąwozu, to mieszkańcy w trakcie spotkania wskazywali na szereg problemów swojej okolicy. Zamieszkującym ul. Nowomiejską zależałoby szczególnie na rewitalizacji dawnych terenów łuczniczych i boisk na ich ulicy.

– Starsi mieszkańcy zorganizowali kiedyś dla nas, wtedy dzieci, na końcu ulicy boisko do grania w siatkówkę, boisko piłkarskie. Razem nad tym pracowali, razem dbali, a teraz niestety ten teren jest zarośnięty. Chcielibyśmy go odzyskać – mówi pani Katarzyna. Ważnym głosem w dyskusji, choć nie dotyczącym bezpośrednio konsultowanego odcinka wąwozu, był pomysł połączenia ulicy Glinianej i Zana kładką.

– Wąwóz jest mi bliski, bo codziennie pokonuję go z dziećmi w drodze do szkoły i do pracy. To teren ważny komunikacyjne – mówi Szymon Dziurda, członek rady dzielnicy Rury, mieszkaniec pobliskiego osiedla Piastowskiego. – Dla mnie najważniejszym problemem jest brak jakiegokolwiek zejścia do wąwozu dla mieszkańców osiedla Piastowskiego i Glinianej. Ten wąwóz dzieli dwa osiedla LSM jak rzeka. Przydałaby się kładka nad nim łącząca osiedle Piastowskie z osiedlem B. Prusa. Mamy przecież ścieżkę rowerową wzdłuż ogródków działkowych przy Glinianej, która się urywa tuż nad wąwozem – tłumaczy.

Stoki wąwozu są zbyt strome, by swobodnie zjechać rowerem na jego dno, dlatego mieszkańcy wskazują, że tuż obok stoku narciarskiego Globus, na wysokości przejścia podziemnego przy ulicy T. Zana, powinna powstać naziemna kładka, podobna do tej, która na Czubach łączy osiedla Łęgi i Świt. – To byłaby bardzo dobra inwestycja, choć zdajemy sobie sprawę, że jest nie najtańsza, ale bardzo oczekiwana przez mieszkańców. Przybliżyłaby nas do ulicy Zana i do Przedszkola nr 57 czy szkoły z basenem SP nr 22 – mówi pani Lucyna Fryc.

Konsultacje i spotkania z mieszkańcami potrwają do 30 grudnia br. Czeka ich jeszcze m.in. spacer z ornitologiem – Inspektorem Bywakiem i przyrodniczką Justyną Choroś. Na 30 dni przed końcem konsultacji w BOM przy ul. Filaretów będzie można oglądać powstałe dwie wersje projektu. Uwagi można też składać na adres: fundacja.teren.otwarty@gmail.com

Emilia Kalwińska