Zaczęło się przy Szerokiej 14

Krasnostawski Dom Kultury zaprasza na wystawę fotografii „Remuh” autorstwa Adama Gryczyńskiego. Prace można oglądać w galerii KDK we wrześniu i październiku.

Adam Gryczyński o swojej wystawie mówi: – Krakowski Kazimierz budził moją fascynację od wczesnego dzieciństwa, zwłaszcza kiedy w latach 60. przychodziłem do wujostwa mieszkającego przy ulicy Szerokiej, pod numerem 14, vis a vis synagogi i cmentarza Remuh. Pomimo trwających prac konserwatorskich udawało mi się czasem wejść na cmentarz i popatrzeć na macewy. Były one wyraźnie nadszarpnięte zębem czasu, a w okresie wojny wiele z nich zostało rozbitych, lecz te, które przetrwały katastrofę dziejową, zaintrygowały mnie swoim wyglądem.

W późniejszych latach fotograf dowiadywał się coraz więcej o pobycie Żydów na ziemiach Rzeczpospolitej, ich dramatycznej historii, kulturze jidysz i skomplikowanych stosunkach polsko-żydowskich. – Wyrazem tych zainteresowań są fotografie pokazywane na wystawie „Remuh”. Zostały one współcześnie (2009 r.) opracowane przy użyciu komputera, a wykonałem je w marcu 1986 roku, kiedy to podczas jednej z wizyt na Kazimierzu poznałem dwóch turystów przybyłych z Izraela.

Starszy pochodził ze Stanisławowa, natomiast młodszy jako kilkuletnie dziecko wydostał się podczas okupacji hitlerowskiej wraz z matką z krakowskiego getta i ocalał z Holocaustu. Był obecnie przedstawicielem jakiegoś biura podróży z Tel-Avivu, mówił doskonale po polsku, a na pytanie, komu zawdzięcza jego znajomość, odpowiedział, że w tym języku rozmawia czasem w domu ze swoją matką. Po odwiedzeniu przez nich grobów, odmówieniu modlitw i zrobieniu pamiątkowych zdjęć, ucięliśmy sobie pogawędkę, a ja zaproponowałem, że dostarczę im tego samego dnia wieczorem gotowe powiększenia do hotelu.

W toku rozmowy o ich wrażeniach z objazdowej wycieczki po Polsce, poruszyliśmy ostrożnie pewne kwestie historyczne, pośród których oprócz gehenny wojennej nie zabrakło takich postaci jak król Kazimierz Wielki, Esterka, Berek Joselewicz czy Dow Ber Meisels. Nigdy potem nie spotkałem tamtych ludzi, lecz wszystko to wywarło na mnie wpływ, rodząc przemyślenia, które chciałem koniecznie utrwalić oraz nadać im adekwatną do rangi tematu i mojej wyobraźni formę. Tak powstała wystawa – opowiada autor zdjęć. (k)