Zaginął po nich ślad

Rzeźba przedstawiająca św. Antoniego Padewskiego, skradziona z przydrożnej kapliczki w Okszowie w 2002 r.

Karabin, pistolet, trzystuletnie, pozłacane aniołki, stare monety – to tylko część chełmskich zabytków, które przed laty padły łupem złodziei. Odzyskiwane są nieliczne dzieła. Pewnie cieszą oczy prywatnych kolekcjonerów…
W Krajowym Wykazie Zabytków Skradzionych figuruje około 10 800 polskich zabytków skradzionych lub niezgodnie z prawem wywiezionych za granicę po wojnie. Katalog jest narzędziem służącym Policji, Służbie Celnej, Straży Granicznej i innym instytucjom związanym z wykrywaniem kradzieży i nielegalnego wywozu zabytków. Z dostępnej za pośrednictwem internetu bazy może bezpłatnie korzystać każdy, kto chce sprawdzić czy dane dzieło jest poszukiwane. Z katalogu najczęściej korzystają antykwariusze, przedstawiciele domów aukcyjnych i ich klienci. Wykaz zawiera listę zabytków skradzionych z muzeów, bibliotek, kościołów, kapliczek lub od prywatnych kolekcjonerów. W bazie znajdują się również zabytki z Chełma i powiatu chełmskiego, po których zaginął ślad. Wśród nich są m.in. stare monety – z 1831 r., z czasów Królestwa Polskiego, wybite przez warszawską mennicę. Skradziono je z chełmskiego muzeum w latach 70. ub.w. i nie odzyskano. To samo dotyczy skradzionych w latach 80., także z muzeum w Chełmie, dwóch medali („Za Odrę, Nysę i Bałtyk” oraz „Za zdobycie Berlina”) z 1945 r. W wykazie figurują też dzieła sakralne skradzione w 2002 r. z kościoła w Przysiółku (gmina Sawin). Oprócz dwóch pięknych płaskorzeźb nieznanego autorstwa, łupem złodzieja padły umieszczone w bocznym ołtarzu dwie drewniane rzeźby aniołków ze złoconymi skrzydłami autorstwa Michała Filewicza. Cenne dzieła znanego w Chełmie artysty datowane są na lata 1777-1800. Kilka dni przed tą kradzieżą złodzieje zabrali z przydrożnej kapliczki w Okszowie inną rzeźbę nieznanego autora. Datowana na lata 1875-1900 rzeźba przedstawiała św. Antoniego Padewskiego. Z kolei w 2004 r. z ołtarza bocznego jednego z chełmskich kościołów skradziono inne rzeźby autorstwa Michała Filewicza. Jedną z nich udało się odzyskać w 2009 r. Drugiej rzeźby – złoconych główek aniołków z lat 1750-1775 do tej pory nie odzyskano. Podobnie jak skradzionych przed laty z chełmskiego muzeum dwóch sztuk: karabinu kbk z bagnetem i wyciorem z 1953 r., a także pistoletu TT z 1948 r.
– Każda kradzież zabytku zgłoszona jest do ministerstwa – mówi Stanisława Rudnik, szefowa chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie. – Był czas, kiedy kradzieże zwłaszcza świątków z kapliczek były bardzo nasilone. Efekt jest taki, że w większości kapliczek nie ma już figur świętych. Jeśli chodzi o stare obrazy w takich kapliczkach, to – gdy księża występują do nas o ich przeniesienie – zgadzamy się. Prosimy ewentualnie, aby w miejscu takiego obrazu ustawić kserokopię.
Nad odzyskiwaniem skradzionych zabytków pracuje Narodowy Instytut Muzealnictwa i Ochrony Zabytków.

– Monitorujemy rynek sztuki, przeglądamy katalogi domów aukcyjnych, wiele utraconych zabytków może znajdować się w prywatnych rękach – mówi Monika Barwik, kierownik Działu Analiz Kryminalnych Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zabytków. – Bardzo pomocne są działania Służby Celnej, która zabezpiecza tego typu przedmioty i zdarza się, że figurują w wykazie zabytków skradzionych. Pomagają nam też osoby prywatne, które na przykład interesują się sztuką, antykwariatem. Jakiś czas temu jedna pani poinformowała, że na portalu internetowym sprzedawany jest pewien obraz. Okazało się, że to poszukiwany od 1992 r. obraz Matki Boskiej, który udało się odzyskać śląskiej policji.
Wykaz skradzionych dzieł sztuki kilka lat temu posłużył chełmianinowi do odzyskania cennych rzeźb skradzionych z kaplicy cmentarnej w Żurawiu (woj. śląskie). Mieszkaniec Chełma kupił od kolekcjonera spod Warszawy dwie barokowe rzeźby. Potem natknął się na nie przeglądając katalog skradzionych zabytków. Sprawę zgłosił na policji. Jego podejrzenia, potwierdziły się – zakupione przez niego rzeźby pochodziły z kradzieży. Zabytki najpierw trafiły w depozyt do Muzeum Ziemi Chełmskiej, a potem przekazano je proboszczowi parafii, do której należały.
Najwięcej zabytków Chełm utracił jednak podczas wojny. Najbardziej zorientowana w temacie jest Krystyna Mart, dyrektor Muzeum Ziemi Chełmskiej. Opracowała specjalną broszurę o zabytkach utraconych podczas wojny. Część z nich zostało wywiezionych na Ukrainę. Odzyskiwanie dzieł należy do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Bazę taką prowadzi Wydział Strat Wojennych Departamentu Dziedzictwa Kulturowego za Granicą i Strat Wojennych MKiDN. (mo)