Żal rozstawać się z rowerem

Jak informowaliśmy niedawno Urząd Miasta Świdnik rozważa rezygnację z systemu roweru miejskiego. Przemawiać ma za tym mała liczba wypożyczeń. Radni opozycji nie mają jednak wątpliwości, że nie jest to właściwy krok.


„Rower miejski” funkcjonuje w Świdniku od 6 lat, jako część Lubelskiego Roweru Miejskiego. Kiedy zadebiutował cieszył się sporym zainteresowaniem (w pierwszym półroczu jego funkcjonowania odnotowywano średnio 1,8 tys. wypożyczeń), a mieszkańcy cieszyli się, że dostali pewną komunikacyjną alternatywę. Jednak z czasem liczba wypożyczeń zaczęła maleć, a rok temu, kiedy w naszym mieście pojawiły się elektryczne hulajnogi, spadła jeszcze bardziej.

W związku z tym władze miasta zastanawiają się, czy nie lepiej byłoby całkiem wycofać się z systemu, zwłaszcza, że koszt wypożyczenia jednego roweru to dla gminy ok. 67 zł. Ratusz zaproponował, że pieniądze, które do tej pory były przeznaczane na obsługę systemu zarezerwować w budżecie na inwestycje związane z rowerową infrastrukturą – np. budowę parkingów dla hulajnóg, zamykanych wiat rowerowych na osiedlach, wypożyczalni rowerów e-cargo, czy liczników rowerowych.

O zdanie mieszkańców na ten temat zastępca burmistrza Świdnika, Marcin Dmowski, pytał niedawno poprzez media społecznościowe. Wielu z komentujących zgodziło się, że skoro zainteresowanych jest mało, należałoby zrezygnować, choć nie brakowało też opinii, iż koszty związane z „Rowerem miejskim”, w porównaniu do innych ponoszonych przez miasto wydatków, nie są aż tak duże. Z kolei zdaniem radnych opozycji likwidacja miejskiego roweru nie będzie dobrym posunięciem.

– Nie jestem zwolennikiem likwidacji – przyznaje radny Waldemar Białowąs, przewodniczący klubu radnych KO. – Być może należałoby ograniczyć liczbę stacji lub jednośladów, ale nie pozbawiałbym mieszkańców tej dodatkowej możliwości komunikacji. Małe zainteresowanie „rowerem” może być spowodowane tym, że wciąż nie mamy dogodnego połączenia rowerowego Świdnika z Lublinem. Poza tym nie zapominajmy też o tym, że jazda na rowerze to sposób na dbanie o kondycję fizyczną, a więc też o zdrowie. Niestety, jako społeczeństwo stajemy się coraz bardziej wygodni i zamiast tej formy ruchu wybieramy np. hulajnogi elektryczne.

Podobnego zdania jest również radny Mariusz Wilk, przewodniczący klubu radny ŚWS. – Patrząc ogólnie na budżet nie można powiedzieć, że wydajemy krocie na „Rower miejski”. Chyba, że o czymś nie wiemy i oszczędności szuka się już wszędzie, choć kiedy jako opozycja pytamy, jak jest z finansami, słyszymy, że jest bardzo dobrze – komentuje radny.

Do pomysłu rezygnacji z miejskiego systemu wypożyczeń rowerów odniósł się na Facebooku także radny powiatu Jakub Osina (ŚWS), który ocenił, że likwidacja jakichkolwiek udogodnień dla mieszkańców jest złym pomysłem.

– Rower miejski powinien zostać – prawdopodobnie należałoby ograniczyć liczbę dostępnych rowerów, żeby ciąć koszty dostosowując je do aktualnego popytu. Ale z tym jest tak trochę jak z całą infrastrukturą – np. utrzymujemy stadion, który póki co chyba nigdy się nie zapełnił i nikt nie proponuje demontażu krzesełek (i dobrze). Miasto nie jest po to, żeby zarabiać – gdyby tak miało być, należałoby przede wszystkim szukać oszczędności w gmachu urzędu… Niezrozumiała jest alternatywa „rower miejski lub inwestycje w infrastrukturę rowerową” – to niepoważne; dlaczego nie budować po prostu infrastruktury rowerowej (tam, gdzie jest to potrzebne) bez likwidacji roweru miejskiego? – napisał radny. (w)