Zamarznę tu!

Rozpalanie w piecu i w kuchni nie wystarczy. Żeby przetrwać, pani Halina musi dogrzewać mieszkanie grzejnikiem gazowym

Pani Henryka od lat skarży się na fatalne warunki mieszkaniowe: – Nie wiem, jak przetrwam tu kolejną zimę. Budynki przy ulicy zostały wyremontowane, ale te od strony podwórza nikogo nie interesują. To ruiny – mówi. Na jej prośby i apele nikt nie odpowiada. Dach w budynku przecieka, w mieszkaniu panuje wilgoć, grzyb i przeraźliwy chłód.

Od 1975 roku pani Henryka zajmuje mieszkanie komunalne przy ul. Pocztowej 33a. To stara i zniszczona kamienica, do której dojście prowadzi od strony podwórza. Oprócz niej mieszka tam tylko jedna osoba, pozostałe dwa lokale stoją puste. Budynku nie widać z ulicy, zasłaniają go odnowione kamienice.

– Od ponad dziesięciu lat mieszkanie pode mną stoi puste i nieogrzewane, a całe zimno ciągnie do mnie – skarży się pani Henryka.

Stan nieocieplonego budynku pozostawia naprawdę wiele do życzenia. Nie ma w nim centralnego ogrzewania (w tej sprawie nieraz kobieta zwracała się do urzędu, ale bezskutecznie), tynk odpada ze ścian, a dach przecieka. – Najgorsze są wilgoć i chłód. Mam grzyb na ścianach. Zimą muszę palić w kuchni i w piecu, a mimo to marznę. Wieje od podłogi, ale też przez nieszczelne okna i drzwi wejściowe. Nie da się osiągnąć temperatury powyżej 18 stopni. Do tego ten niedrożny komin i strach przed czadem, że któregoś ranka się nie obudzę. Mam 63 lata i jestem schorowana. Od lat sama walczę o remont tego budynku. Nie mam już sił i pieniędzy. Poprzedniej zimy, żeby jakoś przetrwać, kupiłam dwie tony węgla i trzy metry drewna. A i tak muszę dogrzewać mieszkanie grzejnikiem gazowym! Nie wiem jak dam radę w tym roku, przy obecnych cenach, swojej emeryturze i wydatkach na leki – rozpacza kobieta.

Pani Henryka pisała z prośbą o pomoc do radnych oraz prezydenta. Nadaremno. W sierpniu złożyła zatem wniosek o zamianę lokalu na inny. Nigdy nie miała żadnych długów, regularnie płaci rachunki i dba o przestrzeń wokół siebie – miała nadzieję, że uda jej się poprawić warunki mieszkaniowe na stare lata. Liczyła, że nadchodzącą zimę spędzi w cieple. – Dowiedziałam się, że komisja odwiedzi mnie dopiero w marcu przyszłego roku. Kiedy ja naprawdę nie wiem, jak przetrwam tu kolejną zimę – dodaje załamana.

Urzędnicy powołują się na podjętą w 2018 roku uchwałę w sprawie zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu miasta, w której to zostały ustalone terminy weryfikacji list i rozpatrywania podań przez Społeczną Komisję Mieszkaniową.
– W projekcie planu remontów mieszkaniowego zasobu Miasta Chełm na 2023 roku zaplanowano w mieszkaniu pani Henryki wymianę drzwi zewnętrznych, montaż pieca etażowego na opał stały wraz z instalacją i grzejnikami. Dodatkowo, w przypadku zabezpieczenia odpowiednich środków finansowych, planowana jest wymiana pokrycia dachowego – zapowiada Damian Zieliński z urzędu miasta.

Przypomnijmy, że są w zasobie miasta lokale, których stan techniczny jest o niebo lepszy od tego, w którym żyje pani Henryka. Przykładem jest choćby mieszkanie w kamienicy przy ul. Partyzantów 6, ale miasto nie zamierza go nikomu udostępniać z uwagi na planowany remont budynku (kiedyś, po uzyskaniu zewnętrznej dotacji…). (pc)

Budynki od ulicy są odnowione.
Te od podwórza to ruiny.
Wilgoć, chłód i grzyb nie pozwalają
normalnie funkcjonować