Zapaść w inwestycjach

Tak niskich wydatków na inwestycje w Chełmie nie było od lat. Miasto, jeśli wierzyć statystykom, w ubiegłym roku wydało na nie zaledwie co trzydziestą złotówkę z budżetu. Czy prawdziwego boomu inwestycyjnego, wzorem poprzednich lat, możemy się zatem spodziewać dopiero w roku wyborczym – 2018?

Większość samorządów planowane inwestycje rozkłada tak, by jak najwięcej zadań wykonać w ostatnim roku kadencji, przed wyborami. Chodzi głównie o to, aby przypodobać się mieszkańcom. Nie inaczej jest też w Chełmie. Dla przykładu, w 2010 roku miasto, by zdążyć na wybory, spieszyło się z modernizacją ul. Lubelskiej, która kosztowała prawie 15 mln, i budową ścieżki rowerowej przy Uherce. Spektakularnych inwestycji nie brakowało też 4 lata później. Były tu m.in.: dokończenie budowy Chełmskiej Biblioteki Publicznej, modernizacja ronda Dmowskiego czy budowa ścieżek rowerowych w ramach programu „Trasy Rowerowe w Polsce Wschodniej”.

Nie można oczywiście powiedzieć, że w pozostałych latach miasto nie podejmowało żadnych przedsięwzięć. Jak wynika z danych Urzędu Statystycznego w Lublinie, było ich jednak zdecydowanie mniej, poza wspomnianymi latami, na które przypadały wybory samorządowe. A już całkowicie drastyczne obniżenie wydatków na inwestycje nastąpiło w ubiegłym roku, pierwszym obecnej kadencji prezydent Agaty Fisz. Jak czytamy w najnowszym opracowaniu statystycznym: „w 2015 roku najniższy udział wydatków z budżetu na inwestycje (spośród miast na prawach powiatu grodzkiego w województwie lubelskim) zaobserwowano w Chełmie – 3,3%, a najwyższy w Lublinie – 18,8%”. Inaczej mówiąc w Lublinie na inwestycje przeznaczono co piątą złotówkę z miejskiego budżetu, w Chełmie – co trzydziestą. A w przeliczeniu na jednego mieszkańca Lublin wydał 996 zł, natomiast Chełm – 134 zł.
Prezydent Agata Fisz przekonuje jednak, że wszystkiemu winne są statystyki.
– Zależą one od wielu czynników, w tym wpisywania poszczególnych zadań w odpowiednie rubryki, co wcale nie odzwierciedla faktycznego poziomu inwestycyjnego – tłumaczy prezydent. – Dla przykładu, w 2015 roku część realizowanych przez miasto zadań nie została uwzględniona statystycznie jako inwestycje, ale jako prace remontowe, jak chociażby te realizowane w szkołach czy ul. Rejowiecka. Podobnie część przedsięwzięć, których termin płatności przypadł w 2016 r., również nie znalazła się w zestawieniu.
Prezydent przypomina też o bardzo kosztownych inwestycjach, realizowanych przez spółki komunalne, właścicielem których jest miasto. – Zarówno kosztująca ponad 80 mln zł rozbudowa miejskiej oczyszczalni ścieków, jak i budowa Chełmskiego Parku Wodnego, to inwestycje, których realizacja została powierzona właśnie spółkom, stąd też nakłady inwestycyjne nie są widoczne w danych urzędu statystycznego – podkreśla A. Fisz. – Gdybyśmy więc część tych pieniędzy przypadających na 2015 rok dołożyli do statystyk, to wskaźnik inwestycyjny mógłby wynieść być może i kilkanaście procent – przekonuje.
Dla przypomnienia, wg danych Urzędu Statystycznego, wydatki Chełma na inwestycje w ostatnich latach przedstawiały się następująco: 12,1% w 2010 roku, 11,2% w 2011 r., 4,2% w 2012 r., 6,3% w 2013 r., 8,8% w 2014 r., 3,3% w 2015 r. (mg)