Zapatrzone w swoich Romeo straciły głowę i majątek

W Internecie każdy może podawać się za przedstawiciela zawodu, który wzbudza powszechne zaufanie. Dwie poszkodowane lublinianki dały się wykorzystać przestępcom, którzy udawali inżyniera i lekarza

Dwie lublinianki padły ofiarą romantycznych oszustów. Szukając znajomości w Internecie, jedna poznała „lekarza”, a druga „inżyniera”. Choć nigdy na oczy nie widziały swoich adoratorów, to zupełnie straciły dla nich głowę i wielkie pieniądze!


W ostatnich dniach do lubelskich policjantów zgłosiły się dwie pokrzywdzone panie. – To różne sprawy, ale w obu przypadkach schemat działania sprawców jest taki sam – mówią śledczy.

15 stycznia zawiadomienie złożyła 60-latka. W Internecie poznała przystojnego „medyka” z organizacji „Lekarze bez Granic”. Nieznajomy twierdził, że pracuje jako wolontariusz ONZ i ratuje biedne dzieci w Afryce.

Internetowa znajomość trwała aż dwa lata. Sprawca był bardzo ostrożny i stopniowo zyskiwał zaufanie swojej ofiary. Podczas wymiany wiadomości e-mail amant udawał zakochanego. Obiecywał, że przyjedzie do Polski po zakończeniu misji. Ale zawsze coś mu nagle wypadało. Potem zaczęły pojawiać się prośby o drobne pożyczki. Kobieta tak bardzo dała się omotać wirtualnemu przyjacielowi, że przelewała coraz większe kwoty. Opamiętanie przyszło dopiero wtedy, kiedy „lekarz” wyłudził od niej 50 tys. zł.

Znacznie większą kwotę, bo aż 170 tys. zł straciła 70-letnia emerytka, która w podobny sposób dała się oczarować „inżynierowi z Kanady”. Mężczyzna opowiadał, że pracuje na platformach wiertniczych. Obiecał przyjazd do Polski i wspólne życie. I znów po kilku miesiącach wysyłania czułych wiadomości, pojawiły się prośby o przysługi finansowe. Wiązały się one z przelewaniem na jego konto pieniędzy.

Starsza pani zawierzyła amantowi tak bardzo, że sama zadłużała się bankach, aby pomóc mu w finansowych tarapatach. W końcu dobrnęła do momentu, w którym oszustwo się wydało. Niestety, sama została teraz z wielkimi długami.

Podobnych przestępstw było już więcej. Kobiety dawały się oszukiwać fałszywym amerykańskim generałom, czy marynarzom.

– Po raz kolejny apeluję o rozwagę i ostrożność w kontaktach z nieznajomymi, zwłaszcza kiedy korzystamy z internetowej sieci. Pamiętajmy, pomysłowość oszustów nie zna granic – przestrzega komisarz Kamil Gołębiowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Lublinie. LL