Zapomniał wół?

Niech się uczą, ale nie u nas! Mieszkańcy chełmskiego osiedla Słoneczne nie życzą sobie „elek” na osiedlowych parkingach i uliczkach.

Ślimaczą się, co na wąskich, osiedlowych uliczkach jest ponoć nie do zniesienia. Zwłaszcza w godzinach szczytu. Rzekomo mają być także odpowiedzialni za porysowane i poobijane auta, pomiędzy którymi ćwiczą parkowanie. I to te zastrzeżenia sprawiły, że mieszkańcy osiedla Słoneczne zażyczyli sobie postawienia zakazu wjazdu dla „elek”. Zarządca drogi, czyli Chełmska Spółdzielnia Mieszkaniowa, spełniła to życzenie.

– Uliczki wewnątrzosiedlowe, szczególnie na osiedlu Słonecznym, są bardzo wąskie. Obecność na nich pojazdów nauki jazdy stwarza realne zagrożenie – uzasadnia decyzje Ewa Jaszczuk, prezes ChSM. Dodaje, że jest wiele innych miejsc w Chełmie, które mogą służyć jako place manewrowe. – Nie muszą to być wewnętrzne uliczki osiedlowe – kwituje.

Nowe znaki krytykują ośrodki szkolenia kierowców.

– Rozumiemy, że jest to teren prywatny i jego właściciele mają prawo robić z nim, co chcą. I my się do tych obostrzeń zastosujemy. Ale ci, którzy domagali się takich znaków, powinni sobie przypomnieć swoje początki za kierownicą – wytyka jeden z właścicieli Ośrodka Szkolenia „Kursor” w Chełmie. – Musimy uczyć w realnych warunkach. Nie możemy szkolić tylko na placu manewrowym czy poza miastem – dodaje.

Szczególnie obrusza się zarzutami, które padają w kierunku kierowców i instruktorów „elek”. – Wspomniane „ślimaczenie” to de facto dostosowanie się do obowiązujących ograniczeń prędkości na drogach. A kolizje, których sprawcami mieliby być kursanci, to kompletna bzdura. – Przypominam, że oni nie jeżdżą sami, tylko z instruktorami, którzy mają kontrolę nad pojazdem. Co więcej, w samochodach jest monitoring i nie ma takiej możliwości, aby kursant ze swoim nauczycielem – nawet gdyby doszło do jakiegoś zdarzenia na drodze – uciekli. Nikt nie pozwoliłby sobie na coś takiego – dodaje. (mg)