Zarąbał siekierą matkę, ojca i kuzyna

Krwawy mord w Piaskach Szlacheckich. Nie żyje 57-letni Janusz C., jego 54-letnia żona Jolanta oraz ich kuzyn 84-letni Stanisław M. Cała trójka została najprawdopodobniej zarąbana siekierą. Policja zatrzymała synów zmarłego małżeństwa, mężczyzn w wieku 27 i 30 lat. Starszy z nich, który siedział w więzieniu za znęcanie się nad rodzicami, usłyszał już zarzut potrójnego zabójstwa i przyznał się do winy.

Do tej makabrycznej zbrodni doszło w małej wsi Piaski Szlacheckie w gminie Gorzków w powiecie krasnostawskim. W czwartek, w godzinach popołudniowych do krasnostawskiej komendy policji zadzwoniła zaniepokojona 32-letnia kobieta. – Mówiła, że od pewnego czasu nie może się skontaktować ze swoimi rodzicami – opowiada Piotr Wasilewski, rzecznik krasnostawskiej policji. Mieszkanka Krasnegostawu podała dyżurnemu adres rodziców, którzy kilka lat temu przeprowadzili się do Piask Szlacheckich. Na miejscu szybko zjawił się policyjny patrol. Funkcjonariusze zapukali do drzwi, ale nikt nie otwierał. Postanowili więc wejść do środka. W jednym z pokoi na parterze dwukondygnacyjnego budynku znaleźli zwłoki trzech osób.
– Ciała posypane były białym proszkiem, być może wapnem, i przykryte plandeką oraz styropianem – mówi Wasilewski. Szybko okazało się, że to 57-letni Janusz C., jego 54-letnia żona Jolanta oraz ich kuzyn 84-letni Stanisław M. Wszyscy zginęli od ciosów w głowę zadanych jakimś twardym i ostrym narzędziem, najprawdopodobniej siekierą. Szybko zatrzymano młodszego z synów małżeństwa C., 27-latka. Starszy, 30-latek, odnalazł się w Warszawie. – Mężczyźni ci mogą mieć związek z potrójnym zabójstwem, trafili już do policyjnego aresztu. Wkrótce będą z nimi wykonywane czynności procesowe – mówił w piątek rzecznik krasnostawskiej policji.
– Na razie mogę jedynie potwierdzić, że 13 lipca w miejscowości Piaski Szlacheckie ujawniono zwłoki trzech osób, dwóch mężczyzn i kobiety. Na miejscu intensywne czynności procesowe, w tym oględziny, wykonała grupa dochodzeniowo-śledcza, składająca się z prokuratorów Prokuratury Okręgowej w Zamościu, funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Krasnymstawie i Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, pracująca pod nadzorem prokuratora okręgowego w Zamościu i komendanta powiatowego policji w Krasnymstawie. Do sprawy zatrzymano dwie osoby. Szczegółowy komunikat w tej sprawie umieścimy na stronie internetowej Prokuratury Okręgowej w Zamościu w poniedziałek, 17 lipca – poinformował tego samego dnia Bartosz Wójcik, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zamościu.
Tymczasem Piaski Szlacheckie przeżyły oblężenie. Do małej wsi pod Krasnymstawem zajechały ekipy TVN-u i Polsatu.
– Dla nas to ciężkie dni, nikt nie chciałby zasłynąć z powodu potrójnego zabójstwa – mówi nam Cezary Czwórnóg, sołtys Piask Szlacheckich. – Państwo C. przeprowadzili się do naszej miejscowości kilka lat temu, chyba z Krasnegostawu. Wprowadzili się do domu pana Stanisława, który był wujem zabitego Janusza. Trzymali się trochę na uboczu, raczej nie zżyli się z naszą społecznością. Byli jednak bardzo spokojnym, cichym małżeństwem, złego słowa o nich nie można powiedzieć – dodaje.
57-latek był synem zmarłego w 2015 r. krasnostawskiego poety i społecznika Edwarda Franciszka Cimka. Jolanta C. uczyła historii w SP w Tarnogórze w gminie Izbica.
– Wszyscy jesteśmy wstrząśnięci tym, co się stało. Nie znałam dobrze tych państwa, ale gdy się ich spotykało, byli mili i uśmiechnięci. Kilka dni temu widziałam ich na zakupach, trudno uwierzyć w to, że ich nie ma i że zginęli w tak straszny sposób – mówi nam napotkana w Piaskach Szlacheckich kobieta. A starszy mężczyzna dodaje: – Znałem tylko Staszka, uczynny z niego człowiek był, nieraz w polu pomagał. Tych państwa, co zostali zamordowani, nie znałem, od niedawna tu mieszkali – mówi.
Starszy z synów C. odsiedział wyrok w więzieniu, m.in. za znęcanie się nad rodzicami. Ponoć siedział 3,5 roku.
– W ogóle go nie znałem, nigdy go nawet tu nie widziałem. Poznałem za to jego młodszego brata i wydawał się być normalnym, spokojnym facetem. To tylko moja opinia, ale wydaje mi się, że to starszy syn mordował, jak było naprawdę to się dopiero okaże po zakończeniu śledztwa – mówi Czwórnóg.
Jakby na potwierdzenie słów sołtysa w sobotę Jerzy Ziarkiewicz, prokurator okręgowy w Zamościu, poinformował, że zarzut potrójnego zabójstwa usłyszał starszy z braci Krzysztof C. Mężczyzna przyznał się do winy, grozi mu dożywocie. Młodszy syn zamordowanego małżeństwa nie miał ze zbrodnią nic wspólnego, został już zwolniony do domu. Do tematu wrócimy. Karol Garbacz