Zasikany Krasnystaw

Poniedziałkowy poranek, 26 sierpnia, nie był miły dla mieszkańców centrum Krasnegostawu. – Po zakończonych w nocy Chmielakach wszędzie śmierdziało moczem – mówi jeden z naszych Czytelników. – Niestety, nie odpowiadamy za kulturę osobistą uczestników imprezy – komentuje Damian Kozyrski, dyrektor KDK.

W niedzielę w nocy z 25 na 26 sierpnia zakończyła się 49. edycja krasnostawskich Chmielaków. Impreza należała do udanych, miasto odwiedziło nawet kilkanaście tysięcy ludzi. Niestety, jak co roku, poniedziałkowy poranek nie należał do zbyt przyjemnych, zwłaszcza dla okolicznych mieszkańców czy właścicieli sklepów.

– Wszędzie było, za przeproszeniem, naszczane – mówi nam mieszkaniec Krasnegostawu. – Moczem śmierdziało na Rynku, ale i na ulicach Matysiaka, Piłsudskiego, Partyzantów, czy Szkolnej. Przeszedłem całe centrum Krasnegostawu i omal nie zwymiotowałem – dodaje.

Damian Kozyrski, dyrektor Krasnostawskiego Domu Kultury, podkreśla, że na Chmielakach była rekordowa ilość dostępnych toalet. – Niestety, nie odpowiadamy za kulturę osobistą uczestników imprezy – podkreśla. – Co rok robimy wszystko, by miasto po Chmielakach jak najszybciej było czyste. Niestety, przy takiej liczbie odwiedzających nie da się nad wszystkimi i wszystkim perfekcyjnie zapanować.

Ochrony było tyle, ile wymagają przepisy, było też sporo policji. Nie doszło do żadnych awantur czy ekscesów, a trudno oczekiwać, by służby upilnowały każdego, kto chce się wysikać w bramie czy pod drzewem – komentuje Kozyrski. (k)