Zatrudnianie niemile widziane

O prawie 90 osób wzrosło w ubiegłym roku zatrudnienie w chełmskim szpitalu. W Urzędzie Marszałkowskim patrzą na to spod oka, sugerując, że przez to szpital jest pod kreską. A dyrektor pyta: jak szpital ma się rozwijać bez zatrudniania ludzi?

W tym roku chełmski szpital będzie miał prawdopodobnie stratę. Według wstępnych szacunków sięgnie ona ponad milion złotych. I to podobno kłuje w oczy urzędników marszałka. M.in. dlatego, że 2015 rok szpital skończył na plusie i Urząd Marszałkowski sporo przez ostatnie lata dokładał do chełmskiej lecznicy. Urzędnicy sugerują, że straty można byłoby uniknąć, gdyby nie polityka kadrowa dyrektora Jacka Buczka. I wbijają mu szpilkę, wytykając, że działa lepiej niż urząd pracy, bo tylko w 2016 roku dyrektor zatrudnił 87 nowych osób. W tej chwili w szpitalu pracuje 1173 osób z tego 134 na kontraktach (są to głównie lekarze).
Wzrost można odnotować w każdej grupie zawodowej. Zmalała natomiast liczba lekarzy na etacie. W 2015 rok było ich 112 oraz 79 na kontraktach, a w 2016 roku było 106 na etacie i 81 na kontraktach. Dyrektor Buczek irytuje się na pytania o zatrudnienie i zapewnia, że żaden z marszałków, z którymi rozmawia, nigdy się na to nie skarżył.
– Nie wiem, o co i komu chodzi, ale wydaje mi się, że komuś przeszkadza, że wziąłem się za przegląd struktur kadrowych w szpitalu – mówi Buczek.
Ale nie wypiera się, że w szpitalu przybyło pracowników. – Tylko nikt nie pyta, z czego to wynika – mówi Buczek. – W szpitalu powstały nowe oddziały, do których musieliśmy zatrudnić obsadę.
Buczek mówi, że do dwóch utworzonych w 2016 roku zakładów opiekuńczo-leczniczych (psychiatrycznego i ogólnego) musiał, zgodnie z wymogami Narodowego Funduszu Zdrowia, zapewnić odpowiednią kadrę – po 32 pracowników na oddział.
– I jeśli będzie taka potrzeba i jeżeli będzie wymagał tego rozwój szpitala, to zatrudnię kolejnych dwieście osób – komentuje. (bf)