Zatrudnienie kłuje w oczy

Czy dyrektor przedszkola w Rejowcu złamała ustawę o pracownikach samorządowych, zatrudniając córkę? – dopytuje jeden z mieszkańców gminy. Dyrektor i burmistrz uważają, że do żadnych nieprawidłowości nie doszło.

W gminnym przedszkolu w Rejowcu od ponad roku pracuje córka dyrektor Barbary Kość. Niektórzy zarzucają, że zatrudnianie własnych dzieci to jawny przykład nepotyzmu i pytają czy dyrektor nie złamała przepisów ustawy o pracownikach samorządowych. A w jej myśl osoby spokrewnione lub spowinowacone nie mogą pracować w tej samej jednostce, jeśli między nimi istnieje bezpośredni stosunek podległości. Dotyczy to np. sytuacji, kiedy rodzic jest przełożonym własnego dziecka.

– Moim zdaniem tak, jak urząd gminy czy miasta, przedszkole będące jednostką budżetową i jego pracownicy podlegają przepisom ustawy o pracownikach samorządowych – uważa mieszkaniec Rejowca, który zwrócił uwagę na sprawę. – Ktoś chyba nie pomyślał, a teraz wyszło to na jaw.

Dyrektor Kość przyznaje, że zatrudniła córkę, ale uważa, że nic złego się nie stało. – Staram się pomagać wszystkim. W miarę możliwości zatrudniam młodych ludzi na staże. Tak było też z moją córką. Była najpierw na stażu i sprawdziła się, więc dostała etat – mówi. – Ale nie jest to stanowisko administracyjne, ani eksponowane ani tym bardziej popłatne. Pracuje jako pomoc kuchenna. To praca fizyczna.

Dyrektor przyznaje, że konsultowała zatrudnienie córki z burmistrzem. – Rzeczywiście nasz prawnik uważa, że nie ma tutaj mowy o złamaniu przepisów ustawy, bo córka dyrektor nie jest urzędnikiem tylko pracownikiem fizycznym – mówi Tadeusz Górski, burmistrz Rejowca. – Została zatrudniona na czas określony, do końca czerwca br.

Zatrudnianie dzieci radnych, urzędników czy dyrektorów podległych samorządowi placówek zawsze budzi szereg kontrowersji. Rodzice, po części słusznie, żalą się, że ich dzieci przez zapisy ustawy skazywane są na wyjazd z rodzinnej miejscowości. (bf)