Zawał na kardiologii

Zbankrutowała prywatna spółka Ado-Med Kliniki, prowadząca w szpitalu oddział kardiologii inwazyjnej. Po spółce pozostały wyposażone pomieszczenia i długi m.in. wobec szpitala. Kłopoty firmy spotęgowały się, gdy szpital otworzył własną pracownię. Ale wcześniej kolejni dyrektorzy chcieli się z firmą „dogadać”.

Funkcjonowanie prywatnego oddziału kardiologii inwazyjnej w budynku chełmskiego szpitala od początku budziło spore kontrowersje. Przeciwnicy jego powstania dziwili się, że do szpitala wpuszczono prywatną firmę i że szpital sam nie chce wykonywać tak dobrze płatnych procedur. Ówczesna dyrekcja tłumaczyła, że nie jest w stanie sama ani wyposażyć oddziału, ani sprowadzić specjalistów. Przekonywano, że szpital i tak dużo zyskuje, bo za samą dzierżawę pomieszczeń dostawał miesięcznie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Przez lata kolejni dyrektorzy szpitala, zdając sobie sprawę, jak ogromne pieniądze przechodzą przez prywatną spółkę, starali się zmienić umowę i oprócz dzierżawy pomieszczeń mieć przynajmniej jakiś procent z dużego kontraktu.

Właściciele prywatnej spółki nie dopuszczali takiej możliwości. Dlatego już dyrektor Sławomir Sawulski podejmował pierwsze próby stworzenia własnej pracowni a ostatecznie zorganizował i wyposażył ją Jacek Buczek. I gdy na początku tego roku szpital dostał w końcu kontrakt z NFZ na świadczenia m.in. hemodynamiczne, sytuacja prywatnej firmy musiała się pogorszyć.

Pacjenci z zawałami serca, którzy trafiali do tej pory na oddział prywatny, teraz transportowani byli na oddział szpitala. A za nimi płynęły pieniądze z NFZ.

W szpitalu już od kilku tygodni mówiło się, że prywatna firma kuleje. A teraz okazuje się, że przestała funkcjonować. Telefony na oddziale milczą. Firma zalega blisko 300 tys. zł szpitalowi z tytułu najmu pomieszczeń. A dyrektor lubelskiego oddziału NFZ Karol Tarkowski oznajmił na konferencji prasowej w Chełmie, że firma zbankrutowała.

Po cichu dyrekcja szpitala nie przejmuje się długiem, bo liczy, że w zamian przejmie wyposażenie prywatnego oddziału i powiększy swoją kardiologię.

– Pacjenci nie mają powodów do obaw, bo szpital już realizuje wszystkie procedury kardiologiczne ratujące życie – mówił podczas konferencji w filii NFZ w Chełmie, dyrektor Tarkowski. (bf)