Zdesperowana Brzegowa pisze petycję

– Niby mieszkamy w mieście, prawie w stolicy województwa, a czujemy się tak, jakbyśmy mieszkali na wsi i to takiej, o której wszyscy zapomnieli – skarżą się mieszkańcy ul. Brzegowej w Świdniku. Od wielu lat zabiegają o dokończenie budowy ulicy, ale jak dotąd bez oczekiwanego skutku. Teraz po raz kolejny wystosowali petycję do samorządowców i polityków, by ci w końcu zrobili coś konkretnego, by rozwiązać ich problem.


Mieszkańcy ulicy Brzegowej w Świdniku rozkładają ręce z bezsilności. Od kilku lat piszą petycje w sprawie dokończenia budowy końcowego odcinka ich ulicy. Chodzi o niecałe pół kilometra od strony Kalinówki.
– Pisaliśmy do starostwa, burmistrza, rady miasta, urzędu wojewódzkiego i jak dotąd nie przyniosło to żadnych rezultatów. Już nie wiemy, co możemy zrobić – mówią bezradni mieszkańcy.
Niedokończony odcinek żużlówki bardzo utrudnia im życie – głównie dlatego, że jest dziurawy. W dodatku, mieszkańcy Brzegowej nie mają jeszcze instalacji wodno-kanalizacyjnej, oświetlenia ulicznego oraz internetu. We znaki daje im się również pył z ulicy, który osiada na ogrodzeniach, roślinach, i oknach i elewacjach domów.
– Najgorsze jest to, że musimy to wdychać. To na pewno odbije się na naszym zdrowiu – mówią.
W marcu br. mieszkańcy Brzegowej w Świdniku napisali skargę do burmistrza i radnych. Szeroko opisali w niej wszystkie swoje bolączki i pożalili się na niemoc urzędników i zbywanie problemu. Otrzymali na nie odpowiedź, choć jak mówią, już po terminie. Urząd miasta poinformował w niej, że nie dysponuje wolnymi środkami, z których mogłoby zostać sfinansowanie opracowania dokumentacji projektowej budowy ulicy. Zapewniono za to, że pismo to będzie potraktowane jako propozycja do listy zadań inwestycyjnych na lata kolejne, a póki co, Wydział Inwestycji i Zamówień Publicznych będzie wnioskować o dokonanie przeglądu ulicy, a w przypadku stwierdzenia jej złego stanu – podjęcie działań naprawczych.
Mieszkańców ta odpowiedź nie zadowala. Jak mówią, jest bardzo lakoniczna i świadczy o bierności i nieudolności urzędników.
– Odpowiedź jest, ale nic w tej sprawie nie zrobiono – mówią. – Dziury jak były, tak są. Mają po 30 cm głębokości. Trudno tędy przejść pieszo, już nie mówiąc o przejechaniu samochodem. Autobus szkolny wożący dzieci do szkoły jeździ okrężną drogą, gdyż nie może ominąć dziur.
Teraz świdniczanie z Brzegowej ponownie przygotowali pismo do miejskich radnych. Wysłali je także do posła Artura Sobonia, prezydenta Lubina oraz lokalnych mediów. Jeszcze raz przypominają w nim o swoich problemach. Pod petycją podpisało się kilkudziesięciu mieszkańców, w tym kilku z leżącej już w granicach administracyjnych Lublina ulicy Felin.
– „Mieszkamy w Świdniku, ale – o ironio – nie mamy do tego miasta właściwego dojazdu. Z chwilą budowy obwodnicy i przebudowy „siedemnastki” zostaliśmy odgrodzeni od centrum miasta aż z trzech stron. Informowaliśmy już wielokrotnie władze miasta i powiatu, że aby dojechać do urzędów, szpitala, szkół, czy na targ w Świdniku, jesteśmy zmuszeni dojeżdżać przez Lublin-Felin, nadkładając około 5 km drogi w jedną stronę. To koszty i strata czasu. A jeśli ktoś nie ma swojego auta, dotrzeć do centrum Świdnika może tylko, jadąc autobusem przez Lublin. Dalej pytamy nasze władze, czy tak stale musi być? Czy ktoś w końcu zajmie się tymi problemami?” – pytają mieszkańcy w swoim piśmie.
Od kilku lat mieszkańcy zwracają się też z prośbą o utwardzenie drogi dojazdowej z ul. Dworcowej (obok lasu i PKP) do ul. Brzegowej, co stworzyłoby najkrótsze połączenie z centrum miasta. – „I tu też spotykamy się z niemocą i spychologią. Stale informujemy Państwa o naszych potrzebach i stale spotykamy się z wymijającymi odpowiedziami i zasłanianiem się różnymi trudnościami. Ciekawe, jak długo tak będzie? Ile jeszcze będziemy wnosić petycje i błagać o pomoc? Uważamy, że już najwyższy czas, aby coś dla nas zrobić i ułatwić nam życie, a nie myśleć tylko o luksusach dla siebie – mamy na myśli nową siedzibę Urzędu Miasta. Nasze trudności są pomijane i nie brane na serio, a tylko zbywane przez niemoc, niechęć i bierność. Zlitujcie się nad nami. Przecież my też płacimy podatki. Jesteśmy rozgoryczeni i wściekli” – piszą do radnych mieszkańcy ul. Brzegowej.
Janusz Królik, przewodniczący Rady Miasta Świdnik, potwierdza, że dotarła do niego petycja mieszkańców Brzegowej.
– Zadekretowałem to pismo do rozpatrzenia przez komisję budżetu i przez burmistrza. Zobaczymy, co miasto zaproponuje. Rozumiem mieszkańców, ale dziś nie możemy nic przesądzić. Nie jest to jedyna ulica, której mieszkańcy czegoś oczekują. Nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego, mając takie środki, jakie mamy. Pamiętajmy, że są ulice ważne z punktu widzenia interesu całego miasta; o większym znaczeniu strategicznym, które chcemy wykonać – mówi przewodniczący.
Tego, czy pieniądze na remont ostatniego odcinka Brzegowej znajdą się w budżecie miasta na 2018 rok, nie jest w stanie też zagwarantować wiceburmistrz, Andrzej Radek.
– Dopiero rozpoczynamy pracę nad przyszłorocznym budżetem i jest kilka niewiadomych dotyczących dużych i ważnych dla miasta inwestycji – tłumaczy. – Wnioski, dotyczące nie tylko Brzegowej, ale także innych ulic, na pewno będą analizowane, natomiast, czy one wszystkie znajdą się w budżecie, będzie zależało od wyników dyskusji z radnymi, bo ostatecznie to oni będą zatwierdzać propozycję, którą złoży burmistrz. Dziś nie możemy ze stuprocentową pewnością stwierdzić, że ten projekt znajdzie się w planie finansowym, ale pamiętamy o nim.
Dobra informacja jest taka, że powoli dobiegają końca prace związane z podziałem gruntów pod ulicą Dworcową. Mieszkańcy miasta nie mogą doczekać się, kiedy droga łącząca Świdnik z lubelskim Felinem zostanie wreszcie wyremontowana. Jak dotąd było to niemożliwe z uwagi na nieuregulowany stan prawny nieruchomości.
– W tej chwili trwają ostatnie prace związane z regulacją działek. W piątek, 6 października, dokonano podziału geodezyjnego ostatniego fragmentu ulicy, akurat tego przyległego do ul. Brzegowej. To otworzy drogę do kompletnego uregulowania spraw własnościowych, co faktycznie trwa już od lat. I nie chodzi o zaniechania z czyjejś strony. To po prostu skomplikowana i czasochłonna procedura. Powoli, ale zmierzamy do wyjaśnienia wszystkich kwestii – kto będzie tą ulicą zarządzał i kto uniesie ciężar jej budowy. Nie uchylamy się od tego zadania, ale chcielibyśmy być w nim wspomagani przez powiat – mówi A. Radek. (w)