Zdradziły ich uszy

To dopiero skrupulatna robota. Biegli zbadali odciski małżowin usznych, które mężczyźni zostawili na drzwiach okradanych mieszkań. W ten sposób złapali pięciu włamywaczy. Grupa z Lublina i Warszawy, która przyjeżdżała okradać chełmian, została rozbita.

Do Sądu Okręgowego w Zamościu trafił właśnie akt oskarżenia przeciwko grupie włamywaczy, którzy od maja 2014 r. do maja 2016 r. (kiedy to ujęto pierwszych podejrzanych) grasowali na terenie Chełma, a także Biłgoraja, Przemyśla, Jarosławia, Rzeszowa i Legnicy. Mieszkańcy Lublina i Warszawy działali z dala od swoich domów, w ten sam, schematyczny sposób. Wybierali mieszkania w blokach, najpierw obserwowali je, a następnie – po wejściu na klatkę – przykładali ucho do drzwi wejściowych i nasłuchiwali czy domownicy są w środku. Po upewnieniu się, że mieszkanie jest puste, za pomocą śrubokrętu forsowali zamki i wchodzili. Kradli pieniądze, biżuterię, sprzęt RTV i AGD oraz wszystko to, co wydawało im się wartościowe. Zdarzało się, że źle ocenili miejsce skoku, a w mieszkaniu nie znaleźli nic zyskownego – wtedy zostawiali splądrowane lokal i uciekali. Do głowy im nie przyszło, że ich uszy mogą zostawiać ślady i być niezbitym dowodem w sprawie.
Pobrane z drzwi odciski zbadali biegli z zakresu daktyloskopii Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego w Warszawie i na tej podstawie wytypowali sprawców włamań. W ustaleniach pomogły też ślady na wkładkach do zamków. Łącznie pięciu zatrzymanym udało się udowodnić 24 włamania. Piotr P. odpowie za 15 skoków na terenie Chełma i Biłgoraja w latach 2014-2015. Mężczyzna przyznał się do wszystkiego, wyraził chęć dobrowolnego poddania się karze i na dodatek – by dostać łagodniejszy wyrok – wsypał kolegów, mówiąc śledczym o innych przestępstwach, o których ci nie mieli dotąd pojęcia. W ten sposób prokurator przystał na karę 3 lat więzienia w zawieszeniu na 6 lat.
Łączna kwota utraconego i nigdy nieodzyskanego mienia to ponad 94 tys. zł. (pc)