Zemściły się niewykorzystane szanse

WISŁA SANDOMIERZ – ChKS CHEŁMIANKA 1:0 (0:0)
1:0 – Sudy (68).
ChKS: Osuch – Kwiatkowski, J. Niewęgłowski, Chodziutko (65 Pioś), Koszel, Uliczny, Aftyka (46 Myszka), Kocoł (76 Maliszewski), Kotowicz (67 Gołąb), Kompanicki, Zawiślak (90 D. Niewęgłowski).

Na ostatni mecz do Sandomierza Chełmianka pojechała pewna ligowego bytu. W drużynie z Chełma zabrakło aż czterech zawodników. Patryk Czułowski w sobotę zmieniał stan cywilny, Damian Szpak był jego świadkiem na ślubie, a Rafała Kursę i Michała Efira z gry wykluczyły urazy.

Co innego Wisła, która musiała jeszcze walczyć o pozostanie w III lidze. Przez większość spotkania przeważali goście. Podopieczni Artura Bożyka nadawali ton grze, stwarzając więcej od przeciwnika okazji do zdobycia gola. Już w 5 min. Mateusz Kompanicki mógł dać prowadzenie swojej drużynie, ale zawahał się z oddaniem strzału po dobrym zagraniu piłki w pole karne przez Aleksa Aftykę. Kolejne szanse do zdobycia bramki mieli Piotr Chodziutko i Krzysztof Zawiślak, jednak ich nie wykorzystali.

Gospodarze odpowiedzieli uderzeniem Piątkowskiego, obronionym pewnie przez Cezarego Osucha. Taktyka Wisły na ten mecz była dość prosta: uważna gra w defensywie, przechwyt piłki i szybki atak. W 32 i 36 min. umiejętności Osucha dwukrotnie sprawdził Bętkowski, ale chełmski golkiper nie dał się zaskoczyć. Wcześniej natomiast pod drugą bramką z wolnego groźnie uderzał Kompanicki. Najlepszą okazję w tej części gry miał jednak Zawiślak. W 41 min. po wrzutce Aftyki napastnik Chełmianki z 3 m posłał piłkę głową tuż obok słupka. Tuż przed zejściem do szatni na przerwę okazję na gola zmarnowała Wisła. Strzał Piechniaka obronił Osuch, a dobitka Piątkowskiego była niecelna.

W drugiej połowie znów dominowała Chełmianka. Między 55 a 57 min. goście stworzyli sobie trzy bardzo dobre sytuacje do zdobycia bramki, ale żadnej nie wykorzystali. Najlepszą zaprzepaścił znów Zawiślak, nie trafiając z 5 metrów. Przyczajona Wisła nie zamierzała prowadzić otwartej gry, czekając na swoje szanse i błędy przeciwnika. W 68 min. chełmianie pozostawili bardzo dużo miejsca Marcinowi Sudemu, który z 25 m uderzył mocno po ziemi przy słupku i pokonał Osucha.

Chwilę potem wynik mógł podwyższyć Piątkowski, ale na szczęście dla gości posłał piłkę nad poprzeczką. W samej końcówce Chełmianka starała się doprowadzić do remisu, jednak w sobotnie późne popołudnie była bardzo nieskuteczna, jak w większości spotkań zakończonego sezonu. W 86 min. obrońcy Wisły ratowali się wybiciem rozpaczliwym piłki sprzed linii bramkowej. Co istotne, po długich kontuzjach i żmudnej rehabilitacji na boisko wreszcie mogli wybiec Michał Maliszewski oraz Dawid Niewęgłowski. Pierwszy z nich czekał na to prawie 14 miesięcy, drugi – dziesięć.

Chełmianka ostatecznie zakończyła sezon na dwunastej pozycji. Na pewno stać ją było na wyższe miejsce, jednak brak skuteczności w wielu meczach i bardzo proste błędy w defensywie, popełniane zwłaszcza przez zawodników z mniejszym doświadczeniem ligowym sprawiły, że zespół trenera Artura Bożyka zgubił po drodze mnóstwo punktów. (r)