Zimny prysznic na koniec rundy

STAL KRAŚNIK – START KRASNYSTAW 5:0 (3:0)


1:0 – Latosiewicz (5), 2:0 – Zięba (40), 3:0 – Król (44), 4:0 – Król (48), 5:0 – Winkler (73).

START: Janiak – Kożuchowski, Saj, Kraiko (46 Czarniecki), Florek (85 Matycz), Chariasz (65 Lenard), Denkiewicz (82 Korzeniowski), Ciechan, Welman (80 Piwko), Lando (70 Knap), Skiba.

Prowadzący w tabeli grupy drugiej Start Krasnystaw przegrał nieoczekiwanie wysoko ze Stalą w Kraśniku. O ile sama porażka sensacją nie jest, o tyle jej rozmiary już tak. Podopieczni Marka Kwietnia mają za sobą bardzo udany sezon i zapewne chcieli miłym akcentem pożegnać piłkarską jesień na boisku w Kraśniku. Nie spodziewali się jednak takiego wyniku…

Od samego początku spotkania Start prezentował się poniżej swoich możliwość. Inna sprawa, że trener Marek Kwiecień nie mógł skorzystać ze swojego lidera, Dawida Sołdeckiego, choć mimo jego absencji, zespół z Krasnegostawu nie powinien pozwolić sobie na tak słabą postawę. Już w 5 min. Start stracił gola. Paweł Zięba dośrodkował w pole karne, a niepilnowany Mateusz Latosiewicz precyzyjną główką pokonał Krzysztofa Janiaka. Gospodarze lepiej grali w piłkę, a swoją przewagę udokumentowali w końcówce pierwszej części meczu, zdobywając dwa gole.

Po zmianie stron Start miał doskonałą okazję na zmianę wyniku i powrót do gry. Michał Saj nie wykorzystał „setki”, Start wyprowadziła kontratak, po którym Kamil Król zdobył czwartego gola. Zamiast 1:3, było już 0:4 i z krasnostawskich graczy uszło powietrze. Gospodarze do ostatniego gwizdka sędziego kontrolowali przebieg meczu, zdobywając jeszcze piątego gola. Mimo porażki Start zachował pierwsze miejsce w tabeli grupy drugiej, a przy podziale grup na mistrzowską i spadkową w tej pierwszej obecnie plasuje się na bardzo dobrej drugiej pozycji. (s)