Zimowisko z przytupem pod lupą radnych

W lutym br., w czasie ferii zimowych, grupa 20 uczniów ze świdnickich szkół podstawowych wraz z 4 opiekunkami wzięła udział w tygodniowym zimowisku w górach. Wyjazd odbył się w ramach projektu Budżetu Obywatelskiego, a za jego organizację odpowiadało Centrum Usług Społecznych. Radni opozycji, którzy chwalą samą inicjatywę, chcą jednak wyjaśnień, czy wybór uczestników był do końca transparentny i czy zapisane w projekcie 26,8 tys. zł na wynagrodzenie czwórki opiekunów, czyli ponad 6 tys. zł na osobę, to kwota niezbyt wygórowana, zwracając przy tym uwagę, że w ostatnim głosowaniu BO, ta sama grupa osób również wygrała dwa podobne projekty, w którym gros wydatków stanowi wynagrodzenie kadry. Andrzej Mańka, szef CUS, który sam uczestniczył w tym zimowisku jako wolontariusz, wyjaśnia, że czwórka opiekunek zimowiska zarobiła nie po 6, a po 2,1 tys. zł na rękę, a zainteresowanie się radnych KO sprawą nazywa „szukaniem dziury w całym”, a autorki projektu, które były jednocześnie opiekunkami, mówią, że „podcina im to skrzydła”.

„Na narty do królowej Śniegu – teatralnie i z przytupem” – to jeden ze zwycięskich projektów poprzedniej edycji Świdnickiego Budżetu Obywatelskiego. Pomysł organizacji tygodniowego wyjazdu na ferie zimowe do Białki Tatrzańskiej dla grupy dzieci ze świdnickich szkół podstawowych zaproponowały jako osoby prywatne panie ze Świdnickiej Rady Kobiet (na co dzień zatrudnione w CUS – dod. aut.), a ich inicjatywa spotkała się ze społecznym poparciem, zyskując ponad 500 głosów. Mimo, że od realizacji projektu minęło już kilka dobrych miesięcy, miejscy radni z klubu Koalicji Obywatelskiej Robert Syryjczyk i Waldemar Białowąs postanowili przyjrzeć się mu bliżej. Ich wątpliwości wzbudziło kilka kwestii, zwłaszcza zaś te dotyczące finansów.

Wstępnie zakładano, że realizacja projektu będzie kosztować ok. 53 tys. zł, a prawie połowę tych kosztów (26,8 tys.), co nie umknęło uwadze radnych, stanowić miało wynagrodzenie dla 4 opiekunów. – Ten projekt to na pewno cenna i potrzebna inicjatywa, co do tego nie ma wątpliwości, ale uznaliśmy, że kilka spraw należy wyjaśnić. Koszty wynagrodzenia wg pierwotnej wersji to 26 880 zł, czyli średnio 6,7 tys. zł na osobę za 7 dni pracy. Nasuwa się więc pytanie, czy wykorzystanie środków publicznych rzeczywiście oszacowano w sposób oszczędny i wydajny – zwracają uwagę radni.

O wyjaśnienie tej i kilku innych kwestii poprosili w interpelacji do burmistrza, a wcześniej spotkali się na rozmowie z Andrzejem Mańką, dyrektorem Centrum Usług Społecznych w Świdniku, które było odpowiedzialne za realizację projektu.

W interpelacji radni zwrócili uwagę m.in. na to, że już po wybraniu projektu do realizacji zmienione zostały zasady wyłaniania uczestników wyjazdu na ferie, zaś sam wybór nie odbył się w sposób do końca transparentny. Przypomnijmy, że uczestników typowały szkoły. – Projekt zakładał zorganizowanie bezpiecznego wypoczynku dla dzieci w wieku 7-12 lat i skierowany był do rodziców, niebędących w stanie zapewnić im opieki w ciągu dnia, podczas ferii zimowych.

Natomiast wg pisma skierowanego do dyrektorów szkół podstawowych, dyrektor CUS w Świdniku określił inny cel, a mianowicie docenienie uczniów wykazujących się szczególną aktywnością społeczną i postawą będącą przykładem do naśladowania dla innych uczniów i w wieku 7-13 lat. Ponadto projekt przewidywał podniesienie w dzieciach poczucia wartości, otwartości na drugiego człowieka, poprawie komunikacji i relacji z drugim człowiekiem, ale przecież za takie wartości społeczne, wg pisma dyrektora CUS, dzieci były typowane do tego zimowego wypoczynku – widać tu ewidentną odwrotność w stosunku do pierwotnych założeń projektu.

Ponadto przekazanie do CUS listy od dyrektorów szkół typujących uczestników wyjazdu na ferie nie zawierały uzasadnienia ich wyboru. Takie uzasadnienie przekazano dopiero po naszym zapytaniu. Wg naszej opinii, sposób wyłonienia uczestników do realizacji projektu nie gwarantował ogólnodostępności, tzn. zapewnienia możliwości czerpania korzyści z efektów realizacji projektu  na równych prawach wszystkim zainteresowanym mieszkańcom – napisali R. Syryjczyk i W. Białowąs.

Radni chcieli wiedzieć także, czy koszty realizacji uwzględniały pobyt A. Mańki na tych feriach i czy zostały rozliczone jako koszty kwalifikowane. – Z informacji przekazanych przez dyrektora wiemy, że przebywał on w delegacji służbowej razem z uczestnikami ferii, świadcząc pomoc jako wolontariusz. Czy zakwaterowanie i wyżywienie zostało pokryte z prywatnych środków dyrektora i czy konieczna była jego obecność tam? – pytali radni w piśmie do burmistrza.

Interesowało ich również, czy wnioskodawcami projektu były pracownice CUS w Świdniku, działające także w Radzie Kobiet i czy te same osoby brały też udział w realizacji projektu i otrzymały z tego tytułu wynagrodzenie. W odpowiedzi na pismo radnych dyrektor CUS zapewnił, że nie zmieniono zasad wyłaniania uczestników ferii, ponieważ wnioskodawcy ich nie określili. Zdanie to, zresztą jako niejedyne w odpowiedzi, dyrektor zakończył potrójnym wykrzyknikiem.

– W żadnym punkcie formularza zgłoszenia do Świdnickiego Budżetu Obywatelskiego na 2022 rok nie ma określonych zasad naboru uczestników. Wnioskodawcy sformułowali jedynie bardzo ogólne kryterium uczestnictwa w projekcie, wskazując, iż: „Przedmiotem projektu jest zorganizowanie bezpiecznego wypoczynku dla dzieci w wieku 7-12 lat”.

Po konsultacjach z pedagogami szkolnymi i za zgodą wnioskodawcy na podstawie Rozdziału 2 par. 8 pkt. 4 Zasad i Trybu Świdnickiego Budżetu Obywatelskiego, zmodyfikowano kryterium uczestnictwa podwyższając wiek dzieci do 13 roku życia. Wszystkie dzieci biorące udział w projekcie spełniły zatem określone przez wnioskodawców kryteria (…). Należy również nie zgodzić się ze zdaniem interpelujących, w którym stwierdzili oni – powołując się tylko na niewielki fragment opisu projektu – iż „widać tu ewidentną odwrotność do założeń pierwotnych projektu”.

W opisie projektu wyraźnie napisano, iż „celem zajęć – poza aktywnością ruchową i poznawczo-edukacyjną jest mocno integracyjny, ukierunkowany na pracę w grupie, kontakt z kolegami, co w czasach obecnych – po izolacji powodowanej ograniczeniami pandemicznymi – jest szczególnie ważne dla rozwoju psychicznego dzieci”. (…) Nie ma sprzeczności pomiędzy założeniami pierwotnymi projektu, sformułowanymi przez wnioskodawców, a zasadami wyłaniania uczestników – czytamy w odpowiedzi.

Dyrektor przekazał także, że wszystkie koszty projektu zostały poniesione tylko i wyłącznie na pobyt 20 dzieci i 4 opiekunów, i tak zostały rozliczone, a jego pobyt w charakterze opiekuna-wolontariusza „był uzasadniony, a nawet niezbędny i w żaden dodatkowy sposób nie obciążał kosztami realizacji projektu”. Ostatecznie projekt zrealizowano za niższą kwotę niż zakładano – nie za 56, a 42 tys. zł. Z odpowiedzi dyrektora CUS wynika także, że pracownicy CUS, którzy pojechali z dziećmi w roli opiekunów otrzymali za to wynagrodzenie w wysokości ok. 2,1 tys. zł netto na osobę.

Dyrektor przyznał też, że to pracownicy CUS byli wnioskodawcami przedmiotowego projektu, jednak jako osoby prywatne. – Rzeczywiście autorkami projektu były panie, które pracują w CUS i działają w Świdnickiej Radzie Kobiet, ale złożyły go jako osoby prywatne. Mają do tego takie samo prawo jak inni mieszkańcy naszego miasta. Nie wiedziały przy tym, czy projekt zostanie poparty przez mieszkańców Świdnika, ani tym bardziej, kto będzie jego realizatorem. Urząd Miasta zdecydował o powierzeniu nam jego realizacji, zapewne biorąc pod uwagę to, że mamy w tym doświadczenie – wcześniej jako MOPS organizowaliśmy półkolonie dla dzieci, a Miejskie Centrum Profilaktyki, które weszło w skład CUS – kolonie.

Przy wyborze pracowników do realizacji projektu jako dyrektor brałem pod uwagę ich kwalifikacje, umiejętności i doświadczenie zawodowe przy pracy z dziećmi i młodzieżą, nie zaś to, że byli wnioskodawcami. Choć osobiście uważam, że to, iż projekt realizowały jego autorki, to dodatkowy atut, bo miały wpływ na to jak będzie on wyglądał – komentuje A. Mańka.

W odpowiedzi na interpelację radnych, dyrektor CUS podał, że pracownicy, którzy pojechali w roli opiekunów otrzymali za to po 2,1 tys. zł netto, bo takie wynagrodzenie przewidywał projekt. – Byłem na tym wyjeździe jako opiekun-wolontariusz i wiem, że panie bardzo się starały, żeby dzieci były „zaopiekowane” i zadowolone – mówi A. Mańka. – To była praca 24 godziny na dobę, bo dzieci w tym wieku mają różne pomysły.

Poza tym panie organizowały im zajęcia – teatralne, taneczne czy z jogi. Mają do tego odpowiednie kwalifikacje, są instruktorkami. Gdybyśmy chcieli do każdych zajęć zatrudnić kogoś z zewnątrz, musielibyśmy ponieść dodatkowe koszty. Moim zdaniem ten wyjazd to coś, czym powinniśmy się chwalić, a nie z niego tłumaczyć.

Dyrektor CUS nie ukrywa, że interpelację radnych odebrał poniekąd jako „szukanie dziury w całym”. – Na moich pracowników działa to demotywująco. Tym bardziej, że najpierw na jednej z komisji wyjaśnialiśmy wątpliwości radnego Syryjczyka; było też spotkanie z radnym Białowąsem, gdzie przedstawiłem dokumenty i faktury, a skutkiem tej rozmowy była interpelacja, w której niektóre argumenty czy opinie były sformułowane na podstawie cytowania połowy przepisu. My naprawdę nie mamy nic do ukrycia – zapewnia dyrektor CUS.

Radni zauważają jednak, że biorąc pod uwagę zarobki opiekunów kolonijnych, którzy za tydzień pracy otrzymują ok. 1,2-1,3 tys. zł, pracownicy CUS zostali wynagrodzeni bardzo hojnie. – Szkoda również, że pan dyrektor nie wyjaśnił dlaczego jego obecność była niezbędna. Byłoby to zrozumiałe gdyby np. któryś z opiekunów zachorował. To na pewno bardzo ważny i potrzebny projekt, ale zastanawiamy się, czy nie jest sprzecznością, że piszą i realizują go osoby, które w pewnym sensie później też z niego czerpią. Nie wiemy też za bardzo, jak mamy interpretować te potrójne wykrzykniki, które pan dyrektor umieścił w odpowiedzi na naszą interpelację. Czy to wypada w urzędowym piśmie? – komentują radni.

Jedną z pomysłodawczyń feryjnego wyjazdu była Renata Elmerych, działająca w Świdnickiej Radzie Kobiet, a zawodowo związana z CUS. Była też jedną z czterech opiekunek na wyjeździe do Białki Tatrzańskiej. – Składając wniosek, nie wiedziałyśmy, z jakim odbiorem się spotka i że to CUS dostanie go do realizacji. Starałyśmy się, aby program był przebogaty, a jako opiekunowie staraliśmy się zaproponować dzieciom jeszcze więcej.

Wszystkie jesteśmy po studniach pedagogicznych, mamy też uprawnienia instruktorskie, organizowałyśmy więc różne dodatkowe zajęcia i wyjścia. Grupa cały czas wymagała aktywności i pełnego zaangażowania. Pracy było dużo, od rana do późnych godzin nocnych. W pewnym sensie było to obciążające, ale zależało nam przede wszystkim na tym, aby dzieci miały fajne wspomnienia, a ci, którzy oddali głos na ten projekt poczucie, że ten głos nie był zmarnowany. I to się chyba udało.

Ta grupa, która wzięła udział w wyjeździe  zżyła się ze sobą; wiemy, że utrzymują kontakt, my również organizowaliśmy dla nich spotkania integracyjne. Poza tym mamy wiele telefonów z pytaniami od rodziców, czy w tym roku również będzie organizowany wyjazd i czy ich dziecko mogłoby jechać. Jeśli chodzi o rekrutację do udziału, my jako CUS nie mieliśmy z tym nic wspólnego. To szkoły typowały uczniów. To, że radni kwestionują ten projekt, a także wynagrodzenie, trochę podcina nam skrzydła. Chciałabym, aby sami przekonali się, jak to jest, opiekować się grupą dzieci w wieku dojrzewania przez kilka dni. Być może wtedy zmieniliby zdanie – uważa R. Elmerych.

Dyrektor CUS wyjaśnia, że pojechał z dziećmi na ferie, by osobiście wszystkiego dopilnować. Dodaje także, że najlepszą rekomendacją, że projekty dotyczące organizacji wyjazdów i półkolonii cieszą się społeczną akceptacją, są tegoroczne wyniki głosowania nad BO. Faktycznie, w tym roku z inicjatywy Świdnickiej Rady Kobiet do BO zgłoszono 2 takie zadania. Projekt „Śladami Janosika, czyli góralskie zbójowanie ze śpiewem i tańcem” to wyjazd na ferie w góry dla 30 uczniów w wieku 10-14 lat i 4 opiekunów.

Tym razem na 5 dni. Koszty projektu oszacowano na 60 tys. zł, z czego największą część pochłonie opłacenie noclegów i wyżywienia dla 34 osób – 27,5 tys. zł, zaś 10 tys. zł ma kosztować opłacenie 3 wychowawców i 1 kierownika wypoczynku. Zrealizowany zostanie także projekt „Bajkowe podróże z Panem Kleksem”, czyli wakacyjne półkolonie. Z 4 tygodniowych turnusów skorzysta łącznie 80 dzieci w wieku od 7 do 12 lat. Koszt to 70 tys. zł, z czego 33 tys. zł to wynagrodzenie dla 5-osobowej kadry i kierownika półkolonii.  (w)

PROJEKTY WYBRANE W BO 2022 – koszty przedstawione przez projektodawców w zł

„Bajkowe podróże z Panem Kleksem” – organizacja wypoczynku letniego dla dzieci.

1. Wyżywienie 8800
2. Atrakcje turystyczne 13500
3. Transport (wycieczki 10000
4. Artykuły papiernicze, dyplomy i nagrody 1500
5. Ubezpieczenie (NNW i OC) 1200
6. Wynagrodzenie dla 5-osobowej kadry oraz 1 kierownika półkolonii 33000
7. Obsługa kadrowo- księgowa 2000
Łącznie: 70000

„Śladami Janosika, czyli góralskie zbójowanie ze śpiewem i tańcem” – organizacja ferii zimowych dla dzieci w górach.

1. Nocleg i wyżywienie całodzienne dla 34 osób 27500
2. Atrakcje turystyczne oraz nagrody, dyplomy i akcesoria do zajęć 10 000
3. Transport 8900
4. Ubezpieczenie NNW + OC 600
5. Usługa księgowo – kadrowa 2000
6. Wynagrodzenie (3 wychowawców i 1 kierownika wypoczynku) 10000
7. Koszty wizyty studyjnej w Ośrodku (m.in. benzyna, nocleg) oraz koszty organizacyjne 1000
Łącznie: 60000