Złapali dewianta z parku

Wiele wskazuje na to, że sprawa jest rozwojowa. Bo choć oficjalnie na razie zatrzymanemu 32-latkowi z Chełma przypisuje się napaść na jedną dziewczynkę, policjanci przyznają, że ofiar zboczeńca było zapewne o wiele więcej.


W środę, 10 kwietnia, rodzice 15-letniej dziewczyny złożyli oficjalne zawiadomienie o tym, że ich córka 1 lutego została zaatakowana i molestowana przez jakiegoś mężczyznę. Nie wiadomo, czy nastolatka wstydziła się wcześniej o tym mówić i stąd ta zwłoka, czy powód był inny.

Policjanci z chełmskiej komendy mówią wprost: młodocianych ofiar grasującego w parku międzyosiedlowym zboczeńca było zapewne o wiele więcej, ale „dziewczynki uciekły, nic im się nie stało, więc milczały”.

Zgadzałoby się to z sygnałami, jakie dostawaliśmy od mieszkańców dwóch pobliskich osiedli (Kościuszki i XXX-lecia), którzy w okresie od lutego do marca opowiadali o kolejnych atakach, kobiety zaś podejrzewały, że stoi za nimi ten sam mężczyzna (o czym pisaliśmy w marcowym wydaniu, tekście „Dewiant w natarciu”).

Tak czy inaczej dzień po zgłoszeniu funkcjonariuszom udało się, dzięki pracy operacyjnych, zatrzymać podejrzanego. Po niespełna dobie na „dołku”, w piątek (12 kwietnia, został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Chełmie, gdzie usłyszał zarzuty.

Wstępnie będzie najpewniej odpowiadał za wymuszenie na 15-latce poddania się tzw. innej czynności seksualnej, za co kodeks karny przewiduje od pół roku do 8 lat więzienia. Śledztwo w tej sprawie trwa. Na wniosek policji i prokuratury sąd umieścił 32-latka zboczeńca w areszcie tymczasowym. (pc)