Złoty okres rozwoju miasta

Wielki Staw Królewski na rycinie z dzieła Brauna i Hogenberga pt. Theatrum praecipuarum totius mundi urbiurti (Przedstawienie wyróżniających się miast całego świata) z 1618 r.

Ostatni odcinek naszego cyklu był poświęcony sprawom ogólnokrajowym, które finał znalazły w Lublinie w postaci zawarcia unii lubelskiej. Pora wrócić na lokalne podwórko, by zaprezentować, co ostatni władcy z dynastii Jagiellonów zrobili dla naszego miasta i jak wydarzenia te zapisały się w naszej literaturze.


Lublin pod koniec panowania Jagiellonów miał się doskonale. Bardzo dobra koniunktura gospodarcza, zapoczątkowana zdaniem Jerzego Kłoczowskiego w XIV wieku przez Jagiełłę, trwająca nieprzerwanie również w XV i XVI wieku, sprzyjała napływowi nowych mieszkańców. Jak wyliczyła Dagmara Kociuba z Zakładu Geologii i Ochrony Litosfery Instytutu Nauk o Ziemi UMCS, liczba lublinian od momentu nadania miastu praw miejskich do powołania przez Stefana Batorego w naszym mieście w roku 1583 Trybunału Koronnego wzrosła ponad pięciokrotnie. Mała powierzchnia w obrębie murów miejskich nie mogła ich pomieścić, stąd szybka rozbudowa przedmieść. Było to uwarunkowane przebiegiem głównych szlaków handlowych oraz lokalizacją przepraw przez rzeki. I tak wokół „miasta w murach” rozwinęło się Lubelskie Przedmieście, które od XVI wieku, ze względu na zmianę przebiegu traktu na Kraków, zaczęto nazywać Krakowskim Przedmieściem. To samo miało miejsce na Czwartku, przy drodze na Mazowsze (tzw. Dyski Gościniec), na Przedmieściu Lwowskim wokół Słomianego Rynku przy drodze rusko-litewskiej i przeprawie przez Bystrzycę oraz w okolicach ulicy Żmigród, przez którą biegła droga ku kamieniołomom we wsiach Bronowice i Tatary.

Lata przywilejów

Tradycją domu Jagiellonów stało się obdarzanie Lublina przez kolejnych panujących przywilejami. Lubelskie mury obronne, wzniesione z kamienia i cegły, wymagały stałych napraw i modernizacji, co z kolei pociągało ze sobą wydatki z miejskiej kasy. Mając wzgląd na to, Zygmunt Stary w dokumencie wystawionym 12 maja 1524 r., zezwolił, by „ze względu na konieczność obwarowania Lublina przeciw Tatarom i innym wrogom (…) burmistrz i rajcy wydawali według uznania swego jednemu, dwóm lub więcej mieszczanom swoim lub nawet obcym, pozwolenie na palenie i sprzedaż gorzałki, a pobierany od tego czynsz obracali na reperację miasta i inne jego potrzeby”. Jak widać dochody z wyszynku zawsze stanowiły poważny zastrzyk dla budżetów, także miast, a w XVI w. w Lublinie dzięki nim nie tylko konserwowano stare mury, ale także wznoszono nowe ich fragmenty. Powstało wtedy kilka nowych baszt, m.in. szewska i wójtowska, przebudowywano te dawniej istniejące, a przed Bramą Krakowską wzniesiono przedbramie. W 2. połowie XVI wieku na przedpolu miasta usypano szańce obronne. Najwyraźniej miejska gorzałka miała wielu amatorów, skoro miasto stać było na takie inwestycje.
Kolejny przywilej, wystawiony w Krakowie, nosi datę 29 stycznia 1527 r. i głosi, że „Król Zygmunt Stary, dążąc do zwiększenia dochodów Lublina, obniżonych na skutek częstych pożarów miasta, a także wskutek upadku handlu z krajami ruskimi, niszczonymi przez najazdy Turków i Tatarów oraz pragnąc dać mieszkańcom (…) możność lepszego i mocniejszego obwarowania się, zezwala na wybudowanie pod miastem, nad rzeką Bystrzycą, w pobliżu wielkiej sadzawki królewskiej, blechu (miejsce do bielenia płótna na słońcu przez polewanie wodą, urządzone nad brzegiem rzek lub sadzawek; wodę do polewania sprowadzano rynnami – red.) i szlifierni pod warunkiem obracania wszystkich dochodów z tych przedsiębiorstw na zasilenie skarbu miejskiego. Lubelski blech ulokowano pod wzgórzem zajmowanym przez ogród brygidek.

Wśród stawów

Wspomniany staw był jednym z wielu istniejących wówczas w Lublinie. Były tworzone w dolinach rzek poprzez piętrzenie wody, która napędzała ówczesne „zakłady przemysłowe”, jak młyny i szlifiernie. Z badań Dagmary Kociuby wynika, że w obrębie miasta znajdował się tylko fragment doliny Czechówki z wielkim stawem królewskim między obecnymi ulicami Nadstawną i Lubartowską. Na granicy Lublina i Czechowa w XIV w. spiętrzono kolejny staw, noszący nazwę od kolejnych posiadaczy (Świętokrzyski, Lubomelski, Czechowski), zlokalizowany między obecnymi ulicami Spokojną, Przy Stawie i Ogródkową. Wzgórze Zamkowe i otaczające go tereny w dolinie Czechówki stanowiły własność króla i były zarządzane przez starostę lubelskiego. Północne zbocza doliny Bystrzycy oraz tereny na północ od rzeki były własnością miasta, a dno doliny w najbliższym sąsiedztwie miasta należało do króla. W późniejszym okresie zostało przeznaczone na uposażenie wsi Tatary.
Urządzenia wspomnianej szlifierni, w której można było szlifować bądź zaostrzyć narzędzia czy broń – efekt postępującej specjalizacji w obrębie kowalstwa, wykorzystywano również do produkcji prochu.
Król w dzieciństwie, razem ze starszymi braćmi, bawił na podówczas gotyckim zamku, pobierając nauki pod okiem Jana Długosza. Kiedy został królem, przebudował obronny obiekt na renesansową rezydencję. Prace zaczęły się około 1520 r. Wykonywali je między innymi włoscy mistrzowie sprowadzeni z Krakowa. Niektórzy przypisują koncepcję przebudowy zamku samemu Bartolommeo Berecciemu – budowniczemu renesansowego Wawelu.

Woskobojnia

Do zakładów powstałych z inicjatywy Zygmunta Starego, będących pierwocinami lubelskiego przemysłu, dołączyła z woli Zygmunta Augusta woskobojnia – zakład, w którym topiono wosk i produkowano z niego świece i świeczki dla użytku domowego i kościelnego oraz wota, pokupne zwłaszcza w okresie odpustów. 1 sierpnia 1552 r. w Gdańsku król potwierdził przywilej z 1548 r. na jej budowę. Zawiera on również konkretne regulacje – m.in. dozorcy wyznaczeni przez burmistrza i rajców mieli pilnować, by wosk nie był fałszowany, a przywieziony do Lublina mógł być wystawiony na sprzedaż po zbadaniu jego jakości i opieczętowaniu go miejską pieczęcią. Było to konieczne w obliczu nadmiernej konkurencji ze strony drobniejszych wytwórców. Jedyna zachowana z szeregu lubelskich baszt, zrekonstruowana w latach 80. ubiegłego wieku baszta cechu kupców, zlokalizowana w pobliżu Bramy Krakowskiej, kiedy nie spełniała już funkcji obronnych, była miejscem, w którym wytwarzano świece – u jej góry zawieszano grube konopne liny, po których spływał do form gorący wosk.

Znak unii

Zygmunt August pozostawił miastu również trwały obiekt – był to wystawiony w 1569 r., na miejscu sejmowego obozowiska Litwinów, pomnik upamiętniający zawarcie unii. Według kronikarskich zapisów był to czworoboczny obelisk z kamienia i cegły, nakryty dachówką. W jego niszy stały dwa posągi – miały to być wyobrażenia Polaka i Litwina bądź też Jadwigi i Jagiełły. Pomnik został zniszczony w 1819 r. podczas urządzania placu musztry dla żołnierzy rosyjskich – na polecenie ówczesnego prezesa Komisji Województwa Lubelskiego, Józefa Domańskiego, przewrócono go i porozbijano na części, razem z posągami. Obecnie istniejący obelisk został ufundowany w 1825 r. przez Stanisław Staszica. Po ostatnim remoncie placu Litewskiego pojawił się przed nim napis „Wolni z wolnymi, równi z równymi”. Jest to powtórzenie inskrypcji z kopca Unii Lubelskiej we Lwowie, usypanego z okazji trzechsetnej rocznicy jej zawarcia. To przeróbka cytatu z tekstu unii hadziackiej, zawartej w 1658 r. między Rzeczypospolitą Obojga Narodów a Kozakami reprezentowanymi przez Iwana Wyhowskiego: „Wolni do wolnych, równi do równych i zacni do zacnych”. Zakładała ona przekształcenie Rzeczypospolitej Obojga Narodów w unię trzech równorzędnych podmiotów: Korony, Wielkiego Księstwa Litewskiego i mającego powstać Księstwa Ruskiego, którego mieszkańcy mieli mieć te same prawa co obywatele „starej Unii”. Wskutek działań Rosji (obalenie hetmanatu Wyhowskiego) jej postanowienia nie weszły w życie.

Hołd pruski

Unia lubelska nie była jedynym ważnym wydarzeniem w lecie 1569 roku – kilka dni po jej zawarciu – 9 lipca 1569 r. – na tym samym sejmie złożył hołd lenny Zygmuntowi Augustowi prawnuk Kazimierza Jagiellończyka, wnuk jego córki Zofii Jagiellonki – książę pruski Albrecht Fryderyk Hohenzollern, syn Albrechta Hohenzollerna – ostatniego wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego. Wydarzenie to zainspirowało obecnego wtedy w Lublinie Jana Kochanowskiego, będącego wówczas sekretarzem królewskim i, do napisania utworu „Proporzec albo hołd pruski”.
Można go nazwać rymowanym reportażem:

„Oto w zacnym ubiorze i w złotej koronie
Siadł pomazaniec boży na swym pańskim tronie,
Jabłko złote i złotą laskę w ręku mając,
A zakon nawyższego na łonie trzymając. (chodzi o Ewangelię, na którą przysięgał hołdownik).
Miecz przed nim srogi, ale złemu tylko srogi,
Niewinnemu na sercu nie uczyni trwogi.
Z obu stron zacny Senat koronny, a w koło
Sprawiony zastęp stoi i rycerstwa czoło.
Po prezentacji strony polskiej autor zwraca się do księcia Prus:
„Przystąp, Olbrychcie młody, zacnych książąt plemię,
Który trzymasz w swej władzy piękną pruską ziemię,
Z łask cnych Królów Polskich, uczyń panu swemu
Winną poczciwość, a ślub wiarę dzierżyć jemu”.
Kochanowski podpowiada księciu, czyje postępowanie powinien naśladować:
„Co tak ziścisz, jeśli spraw ojca cnotliwego
Trzymać się będziesz, z których on u pana swego
Był zawżdy w takiej wadze, że nie hołdownikiem,
Ale zdał się być jednym państwa uczestnikiem”.

Pochwały te nie dziwią, jeżeli wspomni się, że wychwalany monarcha dostarczył Kochanowskiemu środków na studia w Królewcu. Dodatkowo poeta związany był z jego dworem w latach 1551–1552 oraz 1555–1556. Joanna Dudziak