Zmiany odłożą na po wyborach

Prawdopodobniej ani w sierpniu, ani w ogóle w tej kadencji, Rada Miasta Świdnik nie zajmie się już zmianą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla osiedla Brzeziny-Kalina w Świdniku. Na rozstrzygnięcia w tej sprawie z niecierpliwością czekają mieszkańcy i właściciele działek przy ulicach Klonowej, św. Brata Alberta i ks. Jerzego Popiełuszki, którzy nie chcą, by radni, co zakładał projekt uchwały, wprowadzili do planu zmiany, dopuszczające w pobliżu ich działek wysoką zabudowę wielorodzinną.


O sprawie już pisaliśmy. Radni zmiany w planie mieli przegłosować na sesji w lipcu, ale przyszli na nią mieszkańcy sprzeciwiający się takiemu rozwiązaniu z transparentem „Radni Miejscy, nie niszczcie dorobku życia swoich wyborców”. Treść baneru obruszyła większość rajców, ale taka forma protestu najwyraźniej odniosła skutek, bo punkt zdjęto z porządku obrad zapewniając mieszkańców, że radni jeszcze raz pochylą się na komisjach nad racjonalnością proponowanych przez urzędników i planistów zmian, a decyzję podejmą na kolejnej sesji, w sierpniu. Mieszkańcy z niecierpliwością czekają na rozstrzygnięcie, jednocześnie mając nadzieję, że uwzględni ono ich stanowisko. Przy tym obawiają się nieco, czy treścią baneru, z jakim przyszli na sesję, nie narazili się niektórym radnym.

– Wiemy, że od pewnych rzeczy nie uciekniemy. Nie jesteśmy pieniaczami. Nie chcemy uniemożliwiać rozwoju właścicielowi tych działek ani miastu, ale liczymy, że nasze argumenty również zostaną zrozumiane. Aktualny plan dopuszcza zabudowę do 4 kondygnacji, czyli ok. 20 metrów, ten proponowany obniża ją do 12 metrów, ale w naszej opinii to dalej wysoko. Zgadzamy się, żeby to było 8 metrów, z poddaszem użytkowym i dachem spadzistym, co korelowałoby z już istniejącą zabudową jednorodzinną. Sprzeciwiamy się również, aby długość budynku mogła wynosić do 70 m. Niech to będzie np. do 24 metrów. W okolicach Lublina i innych miast są takie osiedla: wielorodzinne budynki o niskiej zabudowie wmieszane w zabudowę jednorodzinną i świetnie to się sprawdza. To, co zostanie uchwalone, niech wprowadza ład, a nie bałagan, który niszczy dorobki naszego życia – mówią.

Mieszkańcy zaznaczają, iż są bardzo wdzięczni radnym za to, że mogli przedstawić swoją opinię na ostatniej sesji.

– Chcielibyśmy bardzo podziękować przewodniczącemu rady miasta panu Januszowi Królikowi i pozostałym radnym za możliwość przedstawienia naszego punktu widzenia. Obiecano nam również, że zostaniemy zaproszeni na sierpniowe komisje i liczymy, że radni dotrzymają danego nam słowa. Trudno jest nam za to zrozumieć postawę pana projektanta. Kiedy padały argumenty, by zmniejszyć parametry budynków, odpowiadał, że to się może nie opłacać deweloperowi. Czyj interes reprezentuje ten pan? To przecież miasto mu płaci. To zupełny brak liczenia się z mieszkańcami. Na szczęście radni nas wysłuchali. Umożliwiono nam ponowne złożenie wniosków, za co też jesteśmy wdzięczni. Jesteśmy przekonani, że można znaleźć kompromis, który zadowoli obie strony – mówili świdniczanie podczas ostatniego spotkania z naszym dziennikarzem.

Na rozstrzygnięcie prawdopodobnie jednak będą musieli poczekać dłużej niż zapowiadano.

– Dochodzą do nas informacje, że temat nie zostanie poruszony ani na sierpniowej, ani na żadnej innej sesji w tej kadencji. Najwidoczniej „bezpieczniej” będzie zająć się tym już po wyborach. Jesteśmy bardzo ciekawi, czy burmistrz i radni będą mieli odwagę zakończyć tę sprawę jeszcze w tej kadencji – zastanawiają się mieszkańcy.

Janusz Królik, przewodniczący rady miasta, przyznaje, że jeszcze nie wiadomo, czy sprawa będzie poruszana na najbliższej sesji.

– Nie mam jeszcze wiedzy na ten temat. Kiedy wrócę z urlopu, zorientuję się, czy projekt tej uchwały będzie wprowadzony. Zapewniam mieszkańców, że mogą być spokojni. Nikt nie ma żadnych ukrytych intencji – komentuje przewodniczący.

Przedstawiciele ratusza wyjaśniają, że to, czy projekt uchwały dotyczący zmian w planie zagospodarowania przestrzennego dla osiedla Brzeziny-Kalina znajdzie się w porządku obrad najbliższej sesji, nie zostało jeszcze przesądzone.

– Jeszcze rozważamy tę kwestę – mówi Ewa Jankowska, sekretarz Urzędu Miasta Świdnik. – Zdajemy sobie sprawię, że to temat wywołujący silne emocje i rozumiemy to. Mamy swoją koncepcję na plan zagospodarowania przestrzennego i nie wynika ona z przychylności dla którejkolwiek ze stron, ale z faktu, że otwieranie się na budownictwo wielorodzinne to tak naprawdę rozwój miasta. Ważne jest także, aby zachować prawo właściciela do decydowania o własnej nieruchomości. Na ostatniej sesji przedstawiliśmy koncepcję zgodną z wolą właścicieli poszczególnych działek i zostawiliśmy decyzję radzie miasta. Radni zdjęli ją z porządku obrad i poprosili o czas.

Sekretarz dodaje, że nawet jeśli zmiany w planie przestrzennym nie zostaną zatwierdzone w tej kadencji, może okazać się to korzystne dla mieszkańców.

– Już dziś wiadomo, że w radzie miasta będą zmiany – nie wszyscy z obecnych radnych będą ubiegać się o mandat na kolejną kadencję. To daje mieszkańcom szansę, aby przekonać nową radę do swoich racji. Myślę, że czas działa na ich korzyść – przekonuje sekretarz. (w)

Zgodnie z proponowanymi przez miasto zmianami na działkach oznaczonych na mapce numerami 1,2, 3 dopuszczona zostanie zabudowa wielorodzinna, co nie podoba się niektórym mieszkańcom. Dla objaśnienia droga 87KDD to ul. Popiełuszki, 18KDD – św. Brata Alberta, 2KDL – Klonowa.