Zmutowane i niebezpieczne

– Pojawiły się kleszcze afrykańskie. Jakbyśmy własnych mieli mało! – donoszą ogólnopolskie media. Czy w naszym regionie też musimy się ich obawiać?

Według raportu o stanie bezpieczeństwa sanitarnego Chełma alarmująco rośnie liczba zachorowań na boreliozę. Na 191 ognisk chorób zakaźnych odnotowanych w 2018 roku w powiecie chełmskim większość stanowiły właśnie zachorowania na boreliozę – 88 (w 2017 r. – 75). W sanepidzie ostrzegają, że to podstępna choroba. Może rozwijać się latami, nie dając wyraźnych objawów albo takie, na które pacjent nie zwraca uwagi.

Choroba może dać o sobie znać nawet po kilkudziesięciu latach od ugryzienia przez kleszcza. Lepsza diagnostyka i świadomość społeczeństwa odnośnie boreliozy przekłada się na większą rozpoznawalność tej choroby. Szacuje się, że ok. 20-30 proc. kleszczy jest zakażonych boreliozą. Ostatnio jednak pojawiły się doniesienia o tym, że jeszcze groźniejsze mogą być kleszcze afrykańskie, które pojawiły się także w Polsce. W ich przypadku najbardziej niebezpieczne mogą być wirusy gorączki krwiotocznej.

– Kleszcze afrykańskie mogą zarażać egzotycznymi chorobami, ale w naszym regionie ten gatunek nie został zidentyfikowany, a przynajmniej nic nam na ten temat nie wiadomo – mówi Paweł Duklewski z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie. – Na całym świecie jest około siedemset gatunków kleszczy, a w Polsce kilkanaście. Zmieniają one swój zasięg ze względu na zmianę klimatu. Gatunki w zależności od pogody w danym roku mogą się przemieszczać i mogą przenosić różne choroby. Nie tylko chodzi tu o boreliozę i odkleszczowe zapalenie mózgu, ale w przypadku kleszczy afrykańskich także malarię i gorączkę krwiotoczną. (mo)