Żołnierz niezłomny Kościoła

Kadr z filmu „Żołnierz niezłomny Kościoła”

„Baraniak, tylko żebyś się nie ześwinił” – właśnie te słowa powtarzał sobie podczas licznych tortur w areszcie śledczym na Mokotowie w latach 50-tych XX w. sekretarz ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego, późniejszy arcybiskup archidiecezji poznańskiej, ks. Antoni Baraniak. Dowiadujemy się o tym z jednej z wypowiedzi przytoczonych w filmie „Żołnierz niezłomny Kościoła”, wyreżyserowanym przez Jolantę Hajdasz, który zaprezentowano 17 listopada 2017 r. w Centrum Transferu Wiedzy KUL.


Pokaz filmu o arcybiskupie Antonim Baraniaku oraz spotkanie z jego autorką, Jolantą Hajdasz, zorganizowało Katolickie Stowarzyszenie „Civitas Christiana”, Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej oraz Polska Akademicka Korporacja Astrea Lublinensis. Pierwszy, 58-minutowy film, zrealizowany przez Jolantę Hajdasz kilka lat temu, pt. „Zapomniane męczeństwo”, został zainspirowany dwutomową książką „Teczki na Baraniaka”, omawiającą historię inwigilacji przez Urząd Bezpieczeństwa ks. A. Baraniaka. Książka została opracowana przez arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Celem tamtego filmu było nie tylko przypomnienie męczeństwa przyszłego arcybiskupa, ale też przypomnienie, że wciąż żyją oprawcy księdza. Do procesu w pełnym tego słowa znaczeniu jednak nie doszło.
Dziennikarka, J. Hajdasz, postanowiła walczyć o pamięć o Antonim Baraniaku, jego znaczeniu dla polskiego Kościoła Katolickiego i jego cichym męczeństwie. I nakręciła drugi film o arcybiskupie – „Żołnierz niezłomny Kościoła”. Ważny w nim wątek stanowią wypowiedzi autora „Teczek na Baraniaka”, tj. wspomnianego abp. M. Jędraszewskiego oraz liczne kadry filmowe pokazujące wnętrza aresztu na Mokotowie. Właśnie w nich przeżył swój trzyletni – dokładnie 27-miesięczny pobyt – ówczesny sekretarz kard. Stefana Wyszyńskiego.

Wybitnie uzdolniony selezjanin

Antoni Baraniak urodził się w 1904 r. w Sebastianiowie. Zmarł dokładnie 40 lat temu w Poznaniu, gdzie przez równo dwie dekady pełnił posługę arcybiskupa. Sto lat temu, jako nastolatek – 1 września 1917 r. – rozpoczął naukę w salezjańskiej szkole średniej w Oświęcimiu. W 1920 r. wstąpił do nowicjatu Towarzystwa Salezjańskiego. W czasie swoje edukacji napisał i obronił m.in. dwa doktoraty. Był szczególnie zdolny pod względem językowym – znał pięć języków obcych. O tym wszystkim dowiadujemy się z filmu J. Hajdasz, w którym podkreśla ona, że podczas pobytu Antoniego Baraniaka w Rzymie, zdolnego salezjanina wypatrzył współbrat zakonny – prymas Polski August Hlond. Hlond wybrał młodego Baraniaka na swojego sekretarza. Później, po jego śmierci (1948) na swojego sekretarza wybrał go również nowy prymas polski – ks. Stefan Kardynał Wyszyński. W filmie obszernie wyjaśniono, czym mogłoby się skończyć dla Polaków i Kościoła w Polsce złamanie prymasa Wyszyńskiego, co próbowano zrobić, aresztując go we wrześniu 1953 r. i przetrzymując przez kolejne lata.

Nie ześwinić się

Zamysł ówczesnych służb bezpieczeństwa PRL-u się nie powiódł, m.in. dlatego, że nie udało się złamać sekretarza Prymasa Tysiąclecia – właśnie ks. Antoniego. Wyrywanie paznokci, liczne tortury, które wówczas stosowano, głodzenie, leżenie w zimnie, w wodzie, w fekaliach nie złamało księdza Baraniaka – nie podpisał żadnego dokumentu, który można by wykorzystać przeciw Wyszyńskiemu i polskiemu Kościołowi. Po wyjściu z aresztu nigdy nie opowiadał o przeżyciach. Otworzył się dopiero w ostatnim okresie życia, ok. 1977 r., kiedy opowiedział zaufanej osobie, co przeżył podczas tortur. Wtedy właśnie przyznał się, że cierpiąc z powodu tortur, powtarzał sobie:
„Baraniak, tylko żebyś się nie ześwinił”. Cytując te słowa arcybiskupa Baraniaka (od 1957 r. arcybiskupa Poznania), abp. Jędraszewski w filmie „Żołnierz niezłomny…” podkreśla, że ten skromny człowiek o wielkiej odwadze, w najgorszych chwilach odwoływał się do zwykłej ludzkiej przyzwoitości – stąd właśnie wezwanie „nie ześwinić się” – które respektować mogą wszyscy, niezależnie od wiary w Boga bądź jej braku, niezależnie od pełnionej roli czy misji w społeczeństwie (duchowny czy świecki).
Dziś coraz wyraźniej hierarchowie Kościoła katolickiego w Polsce mówią o roli arcybiskupa Baraniaka. Być może bez jego poświęcenia, męczeństwa i odwagi nie byłoby takiego kard. S. Wyszyńskiego i takiego kard. Karola Wojtyły – późniejszego Jana Pawła II – jakich mieliśmy szczęście poznać. A. Baraniak w latach 50-tych XX wieku, mimo tortur, nie dopuścił do zrealizowania licznych intryg, jakie snuto wokół najważniejszych postaci polskiego Kościoła katolickiego, by ten Kościół umniejszyć i go złamać, to np. udało się w znacznej mierze w Czechach, o czym film J. Hajdasz przypomina.
Odnotujmy, że w październiku 2017 r. arcybiskup  Stanisław Gądecki poinformował o rozpoczęciu procesu beatyfikacyjnego abp. Antoniego Baraniaka.
Monika Skarżyńska