„Żółtki” niezatapialne?

Z końcem minionego roku z trasy Świdnik – Lublin miały zniknąć żółte busy z numerem 88. Przedstawiciele świdnickiego ratusza rozpoczęli więc rozmowy z Zarządem Transportu Miejskiego w Lublinie o wypełnieniu luki po popularnej linii. Wszystko wskazuje jednak na to, że mimo iż przewoźnik miał zakończyć działalność, to nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.
W grudniu pasażerowie żółtych busów linii 88 mogli przeczytać, że połączenie będzie obsługiwane tylko do końca minionego roku. Wśród mieszkańców zapanowało poruszenie, bo pojazdy Lubelskiej Korporacji Komunikacyjnej jako jedyne dojeżdżały wprost ze Świdnika w okolice lubelskich uczelni i szpitala wojskowego na Al. Racławickich.

Uparty przewoźnik

Okazuje się jednak, że „żółtki” już od ponad dwóch lat jeździły bez ważnego zezwolenia na obsługę trasy ze Świdnika do Lublina. Wszystko zaczęło się w 2014 roku. Wówczas władze Zarządu Transportu Miejskiego uznały, że busy nie będą mogły wjeżdżać do centrum Lublina i korzystać z przystanków podlegających ZTM. Przewoźnicy nie byli zadowoleni z tej decyzji, ale większość z nich przyjęła ją do wiadomości i zastosowało się do nowych reguł.
Na wojnę z ZTM ruszyła za to Lubelska Korporacja Komunikacyjna. Mimo zakazu wjazdu do centrum „żółtki” nadal jeździły swoją dotychczasową trasą i korzystały z przystanków. Taka sytuacja spowodowała podwójną reakcję. Po pierwsze ZTM skierowało do sądu dwie sprawy przeciw LKK, dotyczące korzystania przez firmę z przystanków.
– Jedna została zakończona tytułem wykonawczym i skierowana do egzekucji komorniczej. Z kolei w drugiej sprawie wystąpiliśmy do Sądu Cywilnego z powództwem o zapłatę należności za bezumowne korzystanie z przystanków, których właścicielem jest gmina Lublin – mówi Monika Fisz z Zarządu Transportu Miejskiego. – Z uwagi jednak na fakt, że komornik poinformował nas, że spółka nie posiada majątku, z którego można przeprowadzić egzekucję komorniczą, złożyliśmy wniosek do sądu o wyjawienie majątku spółki.
W tej chwili należności LKK razem z kosztami sądowymi wynoszą ponad 72 tys. zł. Jeszcze w 2014 roku sprawą zainteresowali się również urzędnicy marszałka. Kiedy okazało się, że LKK nie ma uzgodnionych zasad korzystania z przystanków na terenie Lublina, podjęli decyzję o cofnięciu firmie zezwolenia na przewóz pasażerów na trasie Świdnik – Lublin. Na tym sprawa się jednak nie zakończyła, bo przedstawiciele LKK odwołali się od rozstrzygnięcia marszałka. Początkowo wywalczyli uchylenie tej decyzji i ponowne rozpatrzenie sprawy. Ostatecznie jednak, na początku 2016 roku, pozwolenie zostało cofnięte ponownie. Sprawa jeszcze raz trafiła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, ale tym razem decyzja marszałka został utrzymana w mocy. Potwierdził ją również w październiku zeszłego roku Wojewódzki Sąd Administracyjny. Przez cały czas „żółtki” nadal jeździły między Lublinem i Świdnikiem. – W chwili, gdy cofnęliśmy LKK zezwolenie przestaliśmy mieć wpływ na dalsze działania tej firmy – mówi Beata Górka, rzecznik lubelskiego urzędu marszałkowskiego.

Idzie nowe?

W grudniu przewoźnik poinformował swoich pasażerów, że kończy kursowanie między Lublinem i Świdnikiem. Wszystko wskazuje jednak na to, że tylko pod szyldem linii 88. Podróżni, którzy nadal chcieli jeździć rano i po południu na tej samej trasie, mogli zapisywać się na listę u kierowców. Trudno powiedzieć jednak, na jakich zasadach taki transport miałby działać.
Sprawą zakończenia działalności linii 88 zainteresowały się również władze miejskie.
– Wystąpiliśmy do starostwa powiatowego oraz urzędu marszałkowskiego z prośbą o udzielenie informacji na temat możliwości oraz warunków dalszego funkcjonowania linii nr 88 na trasie Lublin-Świdnik – informuje Aleksandra Dyjak ze świdnickiego urzędu miasta
Na tym jednak nie koniec. Przedstawiciele ratusza w minionym tygodniu spotkali się również z władzami ZTM.
– Burmistrzowi znane są oczekiwania mieszkańców, dlatego rozważamy pomysł rozszerzenia częstotliwości przejazdów linii nr 5, 35 lub 55. Nie zamykamy również drogi prywatnym przewoźnikom – dodaje Aleksandra Dyjak. (kal)