Żrący barszcz zasiał się w Lublinie

Barszcz Sosnowskiego przypomina przerośnięty koper i dorasta do 4 metrów wysokości. Z białymi delikatnymi kwiatami i parasolowatymi liśćmi wygląda niewinnie, ale kontakt z nim powoduje rozległe oparzenia skóry

Przypomina przerośnięty koper i dorasta do 4 metrów wysokości. Z białymi delikatnymi kwiatami i parasolowatymi liśćmi wygląda niewinnie, ale kontakt z nim powoduje rozległe oparzenia skóry – to groźny barszcz Sosnowskiego, nazywany niekiedy „zemstą Stalina”.
Ta toksyczna roślina dotarła do Polski z Kaukazu. Zawiera m.in. drażniący kwas mrówkowy, acetylocholinę i histaminę które powodują powstawanie na skórze piekących pęcherzy. To niechciany „dar” rosyjskich naukowców, którzy w latach 50 ubiegłego wieku starali się uprawiać ją z przeznaczeniem na paszę dla bydła. Z planów szybko się wycofano ale barszcz pozostał i dzięki nasionom szybko się rozprzestrzenia. Wyrasta głównie na skrajach lasów, nad brzegami rzek i jezior oraz na rumowiskach, choć można go spotkać również i w ogródkach działkowych. Od lat sygnały o pojawieniu się tej niebezpiecznej rośliny zbierają urzędnicy z biura Miejskiego Architekta Zieleni. W tym roku otrzymali już 40 zgłoszeń, z czego 20 faktycznie dotyczyło barszczu Sosnowskiego. Najczęściej jest on mylony z barszczem zwyczajnym, arcydzięglem, pasternakiem czy krwawnikiem. Są to rośliny nie tylko nieszkodliwe, ale i będące pod ścisłą ochroną. Pracownicy Urzędu na bieżąco monitorują miejsca, w których barszcz Sosnowskiego lubi się pojawiać. W Lublinie są to okolice Ogrodu Botanicznego, ul. Głównej, ul. Janowskiej (w rejonie Zalewu Zemborzyckiego), ul. Wąwozowej, ul. Wyżynnej, a także okolic ul. Zawilcowej czy ul. Pliszczyńskiej. Co zrobić, gdy napotkamy tę niebezpieczną roślinę? – Mieszkańcy powinni zachować ostrożność i skontaktować się ze Strażą Miejską (tel. 986, e-mail: sm@lublin.eu) lub Biurem Miejskiego Architekta Zieleni (tel. 81 466 26 80, e-mail: maz@lublin.eu). Na miejsce z wizją lokalną uda się Eko Patrol Straży Miejskiej lub pracownicy MAZ, którzy określą, czy dana roślina to faktycznie barszcz Sosnowskiego i w razie potrzeby zabezpieczą teren – informuje Olga Mazurek-Podleśna z biura prasowego ratusza.

Jak pozbyć się niechcianej rośliny z działki?

Jeśli barszcz Sosnowskiego wyrośnie na naszej prywatnej posesji wtedy musimy z nim radzić sobie sami. Urzędnicy z ratusza podpowiadają, jak to zrobić. – Usunięcie rośliny jest możliwe jedynie w odpowiednim ubraniu (stroju ochronnym) w masce i rękawiczkach oraz krytym obuwiu dopiero po zachodzie słońca lub wczesnym rankiem, przy niższej temperaturze powietrza (np. w chłodniejszy dzień). Roślinę trzeba ścinać przy samej ziemi, potem włożyć do papierowego worka i spalić w ustronnym miejscu. Miejsce po roślinie musi być skroplone środkiem chwastobójczym o składzie chemicznym przeznaczonym do tego typu działań – mówi rzecznik prasowy UM. Resztek rośliny w żadnym wypadku nie należy zostawiać na kompostowniku, bo samo przebywanie w jej pobliżu może powodować u osób wrażliwych reakcję uczuleniową, a nawet ataki duszności. Bolesne piekące pęcherze pojawiają się na skórze po kilkunastu minutach od kontaktu z rośliną, ale bywa i tak, że reakcja uczuleniowa następuje dopiero na drugi dzień. Dodatkowo silne promienie słoneczne wzmaga efekt działania tej rośliny. (EM. K.)