Zwłoki w hotelowej łazience

Ciało kobiety leżało na podłodze. Nikt nie wie, co 48-latka robiła w hotelu, kiedy i z kim przyszła. Żywej nikt jej nie widział.

Kiedy pracownik personelu wszedł we wtorek (16 sierpnia) późnym wieczorem do hotelowej łazienki, zobaczył coś, co przeszło jego najgorsze oczekiwania. Na podłodze leżały ludzkie zwłoki.
Po godz. 22:30 w hotelu przy ul. Hrubieszowskiej w Chełmie zaroiło się od policjantów. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon. Ustalono, że zmarła to 48-letnia chełmianka. Kobieta była zameldowana w mieszkaniu przy ulicy, przy której mieści się hotel. Od niedzieli nie było jej jednak w domu. Nikt nie wie, gdzie i z kim była oraz co robiła w hotelu – nie zameldowała się tam, a żaden z pracowników nie widział jej w towarzystwie któregoś z gości. Śledztwo w sprawie śmierci kobiety wszczęła Prokuratura Rejonowa w Chełmie.
– Okoliczności śmierci kobiety będą wyjaśniane – mówi Mariola Puławska, pełniąca obowiązki zastępcy prokuratora rejonowego w Chełmie.
Oględziny zwłok nie wskazują na to, by zgon spowodowało działanie osób trzecich. Prawdopodobnie nie było to też samobójstwo – kobieta nie powiesiła się ani nie podcięła sobie żył. Leżała w pozycji naturalnej, na jej ciele nie było żadnych śladów. W pobliżu nie było żadnych butelek po alkoholu, tabletkach czy podejrzanych substancjach. Mogła umrzeć na skutek nagłego pogorszenia stanu zdrowia. Wstępne wyniki czwartkowej sekcji zwłok nie wykazały nic konkretnego. Sprawę tajemniczej śmierci w hotelowej łazience wyjaśnią biegli. (pc)