Zwolniona naczelniczka pozwała starostę

Iwona Kruczek, Naczelnik Wydziału Administracyjno-Samorządowego w Starostwie Powiatowym w Świdniku, która straciła pracę po zmianie władzy w powiecie i objęciu stanowiska starosty przez Łukasza Reszkę (PiS) przed sądem domaga się uznania zwolnienia za niezgodne z prawem i przywrócenie do pracy. Proces właśnie się rozpoczął.


Kruczek dostała wypowiedzenie w styczniu tego roku po 20 latach pracy w starostwie. –Zostałam zwolniona z dnia na dzień bez żadnego uprzedzenia, rzekomo z powodu likwidacji mojego stanowiska pracy. Nie dostałam jednak żadnych załączników do wypowiedzenia, w których była zawarta informacja, na temat szczegółów zwolnienia.

Załączniki otrzymałam dopiero, gdy złożyłam wniosek o ich udostępnienie, czyli w marcu – mówi Iwona Kruczek. – Nie wiem, dlaczego zostałam potraktowana w ten sposób. Na pewno nie było ku temu żadnych merytorycznych powodów. Zawsze bardzo angażowałam się w pracę, zostawałam po godzinach.

Zwolniona naczelniczka nie pogodziła się z decyzją pracodawcy i pozwała starostę Łukasza Reszkę do sądu. Domaga się uznania zwolnienia za niezgodne z prawem i bezskuteczne, a tym samym przywrócenia do pracy. 7 maja przed Sądem Rejonowych Lublin-Zachód w Świdniku odbyła się rozprawa pojednawcza. Kruczek stawiła się osobiście. Starostę reprezentował adwokat.

– Na pytanie sądu, czy ugoda jest możliwa, odpowiedziałam, że owszem, dlaczego nie, ponieważ zależy mi na pracy nawet na innym stanowisku niż naczelnik, a nie na np. odszkodowaniu. Sędzia przychyliła się do tej propozycji – mówi I. Kruczek. – Sąd dał stronie pozwanej 7 dni, by ustosunkowała się do mojej propozycji.

Starosta możliwość dobrowolnego przywrócenia do pracy zwolnionej urzędniczki jednak odrzucił.

– Sąd otrzymał już moją odpowiedź na propozycję ugody. Poinformowałem, iż nie zgadzam się z tym z racji tego, że w starostwie nie ma żadnego wolnego stanowiska pracy, które umożliwiałoby zatrudnienie pani Iwony Kruczek – twierdzi starosta Łukasz Reszka.

W związku z tym, że strony nie doszły do porozumienia, w lipcu odbędzie się następna rozprawa.

Kruczek dowodzi, że jej zwolnienie było bezprawne, bo w momencie, kiedy otrzymała wypowiedzenie z powodu likwidacji stanowiska pracy, nowa struktur organizacyjna starostwa, bez stanowiska naczelnika wydziału administracyjno-samorządowego, które pełniła, zaczęła obowiązywać dopiero po jej uchwaleniu na lutowej sesji rady powiatu.

Zwolniona urzędniczka przypuszcza, że faktycznym powodem jej zwolnienia były względy polityczne – jej mąż Krzysztof Kruczek jest prezesem stowarzyszenia Świdnik Wspólna Sprawa, a w latach 2010-2014 był powiatowym radnym ŚWS, będącego w opozycji wobec PiS i ostro krytykującego samego Reszkę.

Miotła jak to po wyborach

Iwona Kruczek to nie jedyna urzędniczka zwolniona ze starostwa i podległych mu jednostek po po odzyskaniu, po ubiegłorocznych wyborach samorządowych, władzy w powiecie przez PiS. Urząd stracił, co w polityce akurat zrozumiałe, sekretarz Mariusz Wilk (ŚWS, bezskutecznie rywalizujący o fotel burmistrza Świdnika z Waldemarem Jaksonem), ale również kojarzony z PSL dyrektor Domu Pomocy Społecznej im. Roba Inja w Świdniku Aleksander Piechnik i kilku szeregowych urzędników.

Nowe władze powiatu zwolnienia tłumaczą albo reorganizacją urzędu i likwidacją stanowisk w celu racjonalizacji zatrudnienia i oszczędności, albo, jak w przypadku sekretarza Wilka i dyrektora Piechnika, brakiem wymaganego przez prawo doświadczenia do pełnienia zajmowanych funkcji.

Powiatowa opozycja nie ma z kolei wątpliwości, że zwolnienia mają powód czysto polityczny.

– Sprawa pani Kruczek ma znaczenie dla wielu pracowników samorządowych, których los uzależniony jest nie od kompetencji, ale od widzimisię kolejnych ekip politycznych – twierdzą radni powiatowi Świdnik Wspólna Sprawa. JN