Życie na ulicy

Sprzedał mieszkanie i wpadł w nałóg. Ucieka ze schronisk, żyje na ulicy. Takich chełmian jest więcej. Średnia długość życia na ulicy wynosi 8 lat.

Ogólnopolska akcja liczenia bezdomnych przeprowadzana jest co dwa lata z inicjatywy Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Według wytycznych ministerstwa liczenie bezdomnych powinno się odbyć jednej, konkretnej nocy w lutym. W praktyce wygląda to tak, że strażnicy miejscy i pracownicy MOPR wyruszają w teren i odwiedzają miejsca, w których schronienia przed chłodem zazwyczaj szukają kloszardzi.
Według ostatniego badania z lutego ub.r. w Chełmie żyło 140 bezdomnych (kobiety: 4 w wieku 18-40 l., 4 w wieku 41-60 l., 1 powyżej 60 l., mężczyźni: 31 w wieku 18-40 l., 49 w wieku 41-60 l. i 51 powyżej 60 l.). To więcej, niż w poprzednich latach, ale liczba ta cały czas jest zbliżona. Większość bezdomnych przebywa w schroniskach (chełmskim „Monarze” i Towarzystwie Pomocy św. Brata Alberta), pozostali w szpitalu, zakładzie karnym, na dworcach, pod wiaduktem, w opuszczonych domach i kamienicach, na klatkach schodowych. Oficjalnego liczenia w Chełmie ostatnio nie było, ale w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie i tak mają aktualne dane na ten temat. W ostatnich tygodniach w chełmskich schroniskach przebywało 120 osób. Trzech bezdomnych, których pracownicy opieki społecznej doskonale znają, nie wyraziło zgody na pobyt w żadnych noclegowniach i zostało na „ulicy”. Wśród nich jest młody mężczyzna, który sprzedał mieszkanie i nadużywa alkoholu. Pracownicy różnych instytucji próbowali nakłonić go do tego, aby zmienił swoje życie, ale bezskutecznie. Kilkakrotnie umieszczany był w schroniskach, ale wytrzymywał tam zaledwie parę dni. Nigdzie nie zagrzewa miejsca na dłużej. O jego przypadku mówili nawet z ambony niektórzy chełmscy duchowni.
– Staramy się pomagać, ale to trudne w sytuacji, gdy ktoś sam nie chce sobie pomóc – mówi Barbara Gwóźdź z MOPR w Chełmie. – Nie możemy zmusić nikogo, aby przebywał w schronisku. Podejmujemy wszelkie działania, aby pomóc tym osobom. Zwłaszcza w okresie zimowym pilnujemy, aby nikt nie zamarzł. Na szczęście ostatnio nie było u nas takiego przypadku.
Podczas ostatniego liczenia bezdomnych w Chełmie, pytano ich m.in. o powód bezdomności, długość życia na ulicy i formę pomocy, jakiej oczekują, a także o to, czy korzystają z jadłodajni i noclegowni. Jako przyczynę bezdomności kobiety najczęściej podawały konflikty rodzinne. Wśród odpowiedzi mężczyzn przeważały: eksmisja, problemy z alkoholem, przemoc, zadłużenie i brak możliwości znalezienia pracy. 19 bezdomnych posiadało dochód w postaci renty, zasiłku, zajmowało się zbieractwem albo pracą na czarno. Trzy osoby pozostające bez dachu nad głową było absolwentami studiów wyższych. W pozostałych przypadkach przeważało wykształcenie zawodowe (54 osoby). Średnia długość życia na ulicy wynosi do 8 lat. (mo)