Kromka chleba z sercem

4100 ton żywności, która trafiła do ponad 65 000 osób i 120 organizacji z całej Lubelszczyzny, które uczestniczyły w pomocy i dystrybucji żywności. W najbliższą środę, 22 czerwca w Sali Błękitnej Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie Fundacja Bank Żywności w Lublinie organizuje Konferencję Kromka Chleba z Sercem – Podsumowanie Programu Operacyjnego Pomoc Żywnościowa 2015.
Podczas konferencji przedstawiciele Banku podsumują dotychczasową działalność i wspólnie z organizacjami, z którymi współpracowali, zastanowią się, w jaki sposób dotrzeć do większej ilości osób potrzebujących oraz zapełnić tak zwane „białe plamy” na mapie naszego województwa.
– Mamy się czym pochwalić, bo liczby mówią same za siebie, ale podczas realizacji tego programu okazało się, że mamy ogromne trudności w dotarciu do wszystkich osób potrzebujących pomocy. W samym Lublinie, za pomocą organizacji z nami współpracujących pomogliśmy ponad czterem tysiącom osób, ale z nieoficjalnych źródeł wiemy, że takich osób jest ponad dwanaście tysięcy – mówi Marzena Pienkosz-Sapieha, prezes zarządu Banku Żywności w Lublinie.
Krótko mówiąc, Bank posiadał zasoby żywności, jednak okazało się, że pojawiły się problemy z dotarciem o osób, które tego jedzenia potrzebowały.

Skąd taka sytuacja?

– Można powiedzieć, że musieliśmy wręcz prosić, aby rozdać jedzenie. Magazyny pękały w szwach i w naszym interesie było znalezienie odbiorców. Problem pojawił się w momencie współpracy albo raczej braku współpracy ze strony organizacji społecznych. My jako Bank nie wydajemy bezpośrednio żywności. Jesteśmy jakby hurtownią, a inne organizacje, do których dostarczamy żywność, są odpowiedzialne za kontakt z odbiorcami – tłumaczy Marzena Pacek, koordynatorka programu.
Organizacje, z jakimi w Lublinie współpracował Bank Żywności, to PCK, Bractwo Miłosierdzia im. św. Brata Alberta – Lublin, Katolickie Stowarzyszenie Pomocy Osobom Potrzebującym „Agape”, Stowarzyszenie Samopomocy Terytorialnej, Stowarzyszenie Błonie i Towarzystwo Przyjaciół Dzieci. Dla porównania na całej Lubelszczyźnie Bank współpracował ze 120 organizacjami.
– W Lublinie nie mogliśmy dotrzeć do wszystkich osób, ponieważ mieliśmy problem z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie i Ośrodkiem Pomocy Społecznej, a to one właśnie mają wszelkie dane o osobach potrzebujących, oraz wydają zaświadczenia o dochodach takich osób, bez których to zaświadczeń nie mogliśmy dostarczać żywności do organizacji współpracujących. Krótko mówiąc MOPR nie chciał jakby „uwolnić” poprzez wydanie zaświadczenia takich osób. Nie mogliśmy rozprowadzać jedzenia, ,ponieważ nie mieliśmy informacji o potrzebujących. W efekcie w Lublinie zamiast dwunastu tysiącom osób pomogliśmy zaledwie czterem tysiącom. Właśnie największe problemy mieliśmy z OPS-ami, choć w regionie niektóre z nami współpracowały. Oczywiście trzeba podkreślić, że nic się nie zmarnowało, ponieważ pani Marzena Pienkosz-Sapieha jeździła wręcz po gminach i prosiła o współpracę – podkreśla Marzena Pacek.
Trzeba walczyć o pomoc?
Słowa przedstawicieli Banku Żywności potwierdzają sami zainteresowani. Małgorzata Ginalska-Kutnik mieszka w Woli Sernickiej koło Lubartowa. Jest chora na nowotwór i nie ma środków do życia. W lubartowskim Ośrodku Pomocy Społecznej szukała pomocy i przy okazji znalazła ulotkę na temat pomocy, jaką może uzyskać z Banku Żywności.
– Wzięłam tę ulotkę i zapytałam w OPS-ie, gdzie mogę tę pomoc uzyskać. Niestety, nic o tym nie wiedzieli, choć ta ulotka leżała właśnie w ośrodku pomocy. Tłumaczono mi tam, że ośrodek nie ma nic z tym wspólnego i ulotka tylko wprowadza w błąd. Postanowiłam, że sama znajdę tę organizację i znalazłam, jednak potrzebowałam zaświadczenia o dochodach. Wydali mi w końcu w ośrodku z wielka łaską. W ten sposób musiałam wręcz walczyć o pomoc – opowiada kobieta.
– Byłam zaskoczona, kiedy ta pani zadzwoniła, ale to uświadomiło nam, jak wielki istnieje problem w ośrodkach pomocy społecznej. Jakby każdy odpychał wszelką pracę od siebie, a przez to w tym wszystkim człowiek staje się najmniej ważny. Właśnie nad takimi między innymi problemami chcemy zastanowić się podczas najbliższej konferencji – zapowiada Marzena Pienkosz-Sapieha. MJ

Komentarze