Stop dla łupka

We Włodawie powstał Społeczny Komitet Mieszkańców Miasta „Stop dla łupka we Włodawie”. Jego dwie inicjatorki – Elżbieta Wołoszun i Katarzyna Wojtal – w ciągu zaledwie dwóch godzin zebrały pod protestem ponad sto podpisów, a kolejnych przybywa w równie ekspresowym tempie. Bo łupka we Włodawie nie chce nikt.

W ubiegłym tygodniu obydwie społeczniczki odwiedziły starostę włodawskiego, przekazując mu pismo, w którym czytamy m.in. „Nowo powołany Komitet jest inicjatywą obywatelską mieszkańców Miasta Włodawy, którzy uważają, że jest to niewłaściwy sposób zagospodarowania terenu, który na zawsze zniszczy potencjalne korzyści, jakich dostarczyć może wspomniany obiekt, a co najważniejsze istnieje realne ryzyko zanieczyszczenia wód podziemnych, jak również zniszczenie miejsca kilku chronionych gatunków ptaków oraz płazów. Ponadto transport miliona ton łupka zdewastuje nawierzchnię drogi krajowej nr 82 Włodawa – Lublin. Konsekwencją jest również to, że nasz region stanie się mniej atrakcyjny turystycznie. Warto dodać, że turystyka stanowi główny potencjał rozwoju gospodarczego jak również jest źródłem miejsc pracy w tej okolicy. W mieszkańcach naszej gminy niewątpliwie tkwi olbrzymi potencjał. Mieszkańcy są świadomi swoich praw, mają poczucie odpowiedzialności za rozwój miasta Włodawy i terenów będących jego otuliną. Pozytywne zaopiniowanie przez Burmistrza Włodawy projektu „Projekt rekultywacji wyrobiska po kopalni kruszywa „Włodawa I” z wykorzystaniem odpadów wydobywczych z kopalni Lubelski Węgiel „Bogdanka S.A.” wywołało wielki niepokój o bezpieczne egzystowanie we Włodawie. Społeczny komitet wnioskuje o niewydawanie zgody na zasypanie wyrobiska odpadami pokopalnianymi pod pretekstem rekultywacji terenu, ani na żadną ingerencję dewastującą opisany obiekt”.

Zaraz po wizycie w powiecie Elżbieta Wołoszun i Katarzyna Wojtal rozpoczęły zbiórkę podpisów pod protestem przeciwko łupkowi. Na początku przy al. Jana Pawła II, przy supermarkecie. Chętnych do poparcia protestu nie brakowało. Tylko w ciągu pierwszych dwóch godzin zebrano ponad sto podpisów. – A co się nasłuchałyśmy przy okazji o tym pomyśle, to przechodzi ludzkie pojęcie – mówi K. Wojtal. – Ludzie są zbulwersowani wizją wwozu łupka do miasta. Pamiętają jeszcze przywóz 2-krotnie mniejszej ilości łupka za czasów burmistrza Franciszka Gruszkowskiego i czkawką im się odbija do dziś na samo wspomnienie.
Przeciwnikiem składowania łupka we włodawskiej piaskowni jest też starosta Andrzej Romańczuk, który musi teraz podjąć formalną decyzję w tej sprawie. Do 10 lipca strony tego postępowania mogą zapoznać się w starostwie ze sprawą i zgłaszać swoje uwagi. Z naszych informacji wynika, że starosta, który jest już po pierwszych konsultacjach z mieszkańcami i specjalistami, skłania się do wydania negatywnej decyzji dla łupka.
– To nie jest prosta decyzja. Chodzi o to, aby argumenty mówiące o tym, że łupek jest złym rozwiązaniem, były uzasadnione nie tylko obawami mieszkańców, ale przede wszystkim miały oparcie w twardych, racjonalnych dowodach – mówi jeden z urzędników starostwa.
Przeciwko łupkowi protestują nie tylko mieszkańcy Włodawy, ale również Urszulina – miejscowości, przez którą miałoby przejechać kilkadziesiąt tysięcy ciężarówek z łupkiem. (gd)

Komentarze

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułJeździmy turbinowo
Następny artykułNa Pszennej mają asfalt