Zmiany w teatrze

Zmiana na stanowisku dyrektora naczelnego Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie była po cichu zapowiadana już pod koniec ubiegłego roku
Torończyk nominalnie kieruje lubelską sceną dramatyczną od 2000 r. Nominalnie, bo właściwe kierownictwo Teatru zawsze spoczywało w rękach jego zastępców, w tym przede wszystkim speca od finansów, kadr i inwestycji Ryszarda Fijałkowskiego, dyrektora ds. technicznych i administracyjnych. Pochodzący z teatralnej rodziny Torończyk skupiał się na dyrektorowaniu stołecznemu Teatrowi Narodowemu, z Lublina zadowalając się wpływającą regularnie pensją. „Unia personalna” obu scen nie zaowocowała bodaj żadnym wspólnym interesującym przedsięwzięciem artystycznym, a znawcy świata teatralnego niekiedy nawet dziwili się, słysząc, że pan dyrektor Torończyk pracuje gdzieś jeszcze poza Warszawą. Z drugiej strony – jednak, nie wtrącając się w sprawy Lublina, Torończyk przynajmniej nie przeszkadzał swoim zastępcom ds. artystycznych, dzięki czemu najpierw Krzysztofowi Babickiemu, a ostatnio Arturowi Tyszkiewiczowi udało się zrealizować kilka interesujących i wartościowych produkcji.
Fakt, że Torończyk już od wielu miesięcy myślał o zakończeniu fikcji dyrektorowania w Lublinie, był tajemnicą poliszynela w środowisku. Zarząd Województwa, ogłaszając konkurs na stanowisko kierownicze w „Osterwie” (co jest wymogiem ustawowym), dał jedynie wygodny pretekst do focha i głośnej zapowiedzi, że w upokarzającej procedurze obecny dyrektor udziału nie weźmie. Zgłoszenia przyjmowane są w Urzędzie Marszałkowskim do 20 maja i póki co brak jest faworytów.

Za dobrzy na Lublin?

Tymczasem z kronikarskiego obowiązku warto odnotować, że „wygoniony” niegdyś z Lublina dyrektor artystyczny Teatru Muzycznego w Lublinie Tomasz Janczak, będący obecnie szefem artystycznym Filharmonii Sudeckiej, wciąż jest jednym z głównych kandydatów do objęcia funkcji dyrektora Opery Wrocławskiej. Z kolei inny były dyrektor lubelskiej operetki – dyrygent Jacek Boniecki, został dyrektorem naczelnym „Mazowsza”. Cóż, nie pierwszy raz inni wykorzystują te talenty, które na Lubelszczyźnie odrzucono. TAK

Komentarze