5 lat po zabiciu żony stanie przed sądem

Gdy przyszła po niego policja Andrzej R. wysadził się w powietrze

Po 5 latach od tragicznych wydarzeń 51-letni dziś Andrzej R., pochodzący z Krasnegostawu, stanie przed sądem. W 2012 r. mężczyzna zabił swoją żonę i próbował wysadzić się w powietrze. Przeżył, ale jego stan zdrowia był na tyle zły, że śledczy nie mogli mu postawić zarzutów. Aż do teraz.

31 lipca 2012 r. doszło do wydarzeń, o których mówiła cała Polska. Wtedy, około 10.00, Andrzej R., na widok zmierzających do niego policjantów, zabarykadował się w swoim sklepie spożywczym „Pod Tarasami” przy ul. Kleeberga w Lublinie. Zagroził, że wysadzi wszystko w powietrze. Niestety, mimo wysiłków policyjnego negocjatora, groźbę spełnił. Poodkręcał butle z gazem i zapalił ogień. Ulicą wstrząsnął potężny huk, który słychać było w sporej części Lublina. Andrzej R. przeżył, ale w stanie krytycznym, z poparzeniami sięgającymi ponad 80 procent powierzchni ciała i dróg oddechowych, trafił do szpitala w Łęcznej. W wyniku eksplozji ranni zostali, ale na szczęście mniej groźnie, również dwaj policjanci, trafieni przez odłamki szkła i cegły rozrzucone po ulicy siłą wybuchu. Co pchnęło 47-latka do tak desperackiego kroku? Otóż od poniedziałku, 30 lipca 2012 r., mężczyznę poszukiwała policja. W jego kamienicy przy ul. Kunickiego w Lublinie śledczy znaleźli wtedy martwą 45-letnią Małgorzatę R., żonę Andrzeja. O zaginięciu matki policję powiadomił ich 20-letni syn, mieszkający pod Lubliniem. Prokuratura szybko ustaliła, że Małgorzata R. została uduszona, najprawdopodobniej paskiem od szlafroka. Podejrzenia od razu padły na jej męża i właśnie dlatego funkcjonariusze odwiedzili go w sklepie przy ul. Kleeberga.
Małżeństwo R. mieszkało w Lublinie od 2010 r. Wcześniej Małgorzata i Andrzej mieszkali w Krasnymstawie, w kamienicy przy ul. Poniatowskiego. Prowadzili tu lokalik pod nazwą „Mała Gastronomia”. Mężczyzna często jeździł jednak do Lublina w interesach. Później odziedziczyli mieszkanie przy Kunickiego w Lublinie i wyprowadzili się z Krasnegostawu. Pani Małgorzata do Krasnegostawu przyjeżdżała jednak niemal codziennie. Można ją było spotkać w „Małej Gastronomii”, gdzie sprzedawała hot dogi, hamburgery i kiełbaski. – Zawsze miła, uśmiechnięta i uprzejma, mówiła, że lepiej się czuje w Krasnymstawie niż w Lublinie – opowiadali nam kilka lat temu jej znajomi. W poniedziałek, 30 lipca 2012 r., „Mała Gastronomia” była zamknięta. Małgorzata R. najprawdopodobniej nie żyła już wtedy od dwóch dni. Mąż po prostu ją udusił. Nieoficjalnie udało się nam dowiedzieć, że 47-latek od jakiegoś czasu znęcał się nad żoną. Jego frustracje wynikały głównie z problemów finansowych. Ponoć Małgorzata R. myślała o tym, by go porzucić.
Po tym, jak 31 lipca 2012 r. R. wysadził się w swoim sklepie w Lublinie, przez długi czas jego stan był krytyczny. Miał poparzoną praktycznie całą powierzchnię ciała. Przez pięć lat zły stan zdrowia 51-letniego dziś mężczyzny nie pozwalał śledczym na jego przesłuchanie ani postawienie zarzutów. Udało się to dopiero teraz. Prokurator zarzucił Andrzejowi R. zarzuty zabójstwa żony oraz doprowadzenia do eksplozji gazu propan-butan, a w wyniku tego stworzenia zagrożenia dla życia i zdrowia wielu osób oraz mienia w wielkich rozmiarach. Andrzejowi R. grozi dożywocie. Nie przyznaje się do winy. (kg)